J 15, 4-8
Jest drugi dzień mojego nowego życia. Przedwczoraj znów był
ten moment kiedy Duch przychodzi, wypełnia wichrem i ogniem wieczernik, otwiera
usta i serca, wysyła na ulice by tam mówić językami i głosić Bożą chwałę. Tak, w
piątek była modlitwa o wylanie Darów Ducha Świętego, dziś jest Zesłanie. Czyli…
Pan wszystko uczynił nowe. Jeszcze nieśmiało patrzę na Niego we mnie, jeszcze
tak niepewnie, tak jakby wszystko było po staremu, a co najwyżej po „poprzednionowemu”.
A On prosi dziś –wytrwaj, sprawię że przyniesiesz owoc, wytrwam w tobie. I daje
jeszcze jedną obietnicę – cokolwiek poprosisz, Ja to spełnię. I już to
widziałam, już widziałam cuda i jadłam mannę z nieba, a On mówi – dalej tak
będzie – tylko wytrwaj.
Wyruszamy, w nowe życie. Panie, bez którego nic nie mogę
uczynić, pozwól mi wytrwać w Tobie.
Zaczynam od drobiazgów, od tego żeby kolejny wpis był jutro,
jeszcze kolejny – pojutrze… pozwól!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz