wtorek, 31 maja 2016

31 maja 2016 - o tym że czyni więcej


Mk 3, 13-19
Kiedy tworzył wspólnotę każdego zawołał po imieniu. Każdy miał swoją historię, pragnienia, wady, talenty. Były zawiedzione nadzieje i niespełnione marzenia, a potem… potem było nieskończenie bardziej niż prosili czy rozumieli!

A gdy przykładam ten wzór do tego jak działa dzisiaj, widzę że podobnie, w każdym czasie wszak potrzebuje apostołów, tych którzy pójdą. Zaprasza, woła po imieniu, nie przeszkadza mu żadna trudna historia, czyni znacznie więcej...i Jemu chwała.

poniedziałek, 30 maja 2016

30 maja 2016, - o obietnicach

 Rdz 12, 1-5
Słowo o tym… że Pan wypełnia wszystkie swoje obietnice, czyli Słowo które dotyka ciągle mojego serca.
Pan obiecał – Pan uczynił – Pan się o wszystko zatroszczył
Powiedział: wspólnota, podróże, praca, uzdrowienie, 
powiedział… i wypełnił według swojej woli.
Nawet jeśli kazał, albo jeszcze rozkaże, czekać, 
to wypełnia i zna czas „mojego nawiedzenia”.

Chwała Jemu we wszystkim!!!

(a Sara chociaż powątpiewała nie została ominięta - i to dopiero jest dobra nowina!)

niedziela, 29 maja 2016

28 MAJA 2016 – urodziny z Nikodemem

J 3, 5-17
Jak tu pisać, jak tu opowiadać? Że urodziny. Że nowe życie. Że Pan przychodzi z mocą i że jest Miłością, samą Miłością. Że można już tylko wielbić i tylko dziękować.
W Nikodemie spotkanie z Jezusem zostało na zawsze. Nocna rozmowa z Nauczycielem odcisnęła się na tym kim był i co robił. Myślę że z biegiem lat rozumiał coraz więcej z tego o czym tamtej jednej nocy rozmawiali. Pewnie już potem wiedział co to znaczy narodzić się powtórnie, narodzić się z Ducha Świętego, co to znaczy mieć w Duchu nowe życie.
Kiedy czytam te słowa 28 maja to… myślę że to najlepszy moment na zrozumienie tego co przeżył Nikodem. Tam jest bliskość, relacja, spotkanie – takie które rzutuje na całe dalsze życie, które pociąga i prowadzi, którego wspomnienie pozwala już zawsze mieć nadzieję. Tam jest mój 28 maja. Czyli taki moment od którego wszystko się zaczyna, kiedy już się wie. Chwila do której wracam wtedy gdy wątpię. Chwila takiej pewności i bycia trzymaną na Bożych rękach, z której mogę zaczerpnąć Bożej obecności, w którą się mogę zanurzyć gdy jest w duszy ciemno i wątpliwości.
Dziękuję dziś Jezusowi za ten czas zaczerpnięcia wprost z Jego serca i uwielbiam Go w każdym dniu nowego życia.


wtorek, 24 maja 2016

24 maja 2016 – o tym że święty Tomasz jest wzorem

J 20, 24-29
Tomasz chciał bardziej. On nie był niedowiarkiem, nie był niewierny. On chciał bardziej przeżyć, zobaczyć, dotknąć, poczuć. On wiedział już że spotkania twarzą w Twarz nie da się wytłumaczyć dwoma słowami, że w obliczu tego spotkania słowa są nic nie warte. W nim było pragnienie spotkania, on wołał – chcę dotknąć, zagłębić się w rany Jezusa, chcę być najbliżej.
Tomasz dziś dla mnie jest wzorem pragnienia. Dziś, kiedy zaczęło się nowe życie, kiedy Pan wszystko nowe uczynił, jak Tomasz chcę chcieć, chcę pragnąć z samej głębi serca, chcę Go spotkać twarzą w twarz. Nie chcę już czekać, patrzeć co się stanie, siedzieć w swoim wieczerniku. Chcę Go spotkać i … opowiedzieć o tym, tak by spotkał Go też mój bliźni.

Niedługo miną dwa tygodnie. Spotkanie trwa, chcę bardziej, chcę Go dotknąć, poczuć, usłyszeć, chcę żeby był „tak blisko, tak przed samymi oczami”, chcę Go widzieć.

sobota, 21 maja 2016

21 maja 2016


J 17, 20-23
Słowo mówi: Pan uczyni z nas jedno. Nie trzeba zabiegać, nie trzeba się ztemperowywać do zera. Pan uczyni z nas jedno jak Ojciec, Syn i Duch są jednym. Nie uczyni nam krzywdy lecz dopełni, uzupełni.
Widziałam jak to Słowo o jedności się staje, jak się wypełnia, jak Pan wpatrzonych w Niego czyni jednym ciałem, jednym Kościołem.

Panie, brakuje znowu słów, a tak bardzo chcę pozostać Ci wierna – wszystko w Twoje ręce. 

poniedziałek, 16 maja 2016

16 maja 2016 – o zmierzeniu z Bożym panowaniem


1 Kor 12, 1-11

Słowo przychodzi z odpowiedzią. Gdy jestem, może nie zagubiona, ale lekko zdziwiona tym co otrzymałam, kiedy pytam: co tak w sumie mam z tym zrobić, kiedy, by poczuć się lepiej nawet sobie szukam jakichś wskazówek, Słowo przychodzi z odpowiedzią: jeden jest twój Pan – Chrystus, i jeden Duch Święty ożywia cię. Wszystko inne przyjdzie potem. Na dziś to wystarczy, na dziś muszę się z tym zmierzyć.

niedziela, 15 maja 2016

15 maja 2016 - o wytrwaniu i nowym życiu

J 15, 4-8
Jest drugi dzień mojego nowego życia. Przedwczoraj znów był ten moment kiedy Duch przychodzi, wypełnia wichrem i ogniem wieczernik, otwiera usta i serca, wysyła na ulice by tam mówić językami i głosić Bożą chwałę. Tak, w piątek była modlitwa o wylanie Darów Ducha Świętego, dziś jest Zesłanie. Czyli… Pan wszystko uczynił nowe. Jeszcze nieśmiało patrzę na Niego we mnie, jeszcze tak niepewnie, tak jakby wszystko było po staremu, a co najwyżej po „poprzednionowemu”. A On prosi dziś –wytrwaj, sprawię że przyniesiesz owoc, wytrwam w tobie. I daje jeszcze jedną obietnicę – cokolwiek poprosisz, Ja to spełnię. I już to widziałam, już widziałam cuda i jadłam mannę z nieba, a On mówi – dalej tak będzie – tylko wytrwaj.
Wyruszamy, w nowe życie. Panie, bez którego nic nie mogę uczynić, pozwól mi wytrwać w Tobie.
Zaczynam od drobiazgów, od tego żeby kolejny wpis był jutro, jeszcze kolejny – pojutrze… pozwól!

czwartek, 5 maja 2016

5 maja 2016 - o Słowie dającym nadzieję

Ga 5, 16-25
Żywe Słowo jest i skuteczne, przychodzi z odpowiedziami, wskazówkami, z mocą. Dotyka i daje nadzieję. Piszę to o słowie dotyczącym grzechu? Tak! Nadzieja jest w tym że gdy On dotknie, przyjdzie, to i zwycięży! On zwycięży, nie ja!

Został tydzień, czekam na Pięćdziesiątnicę, czekam żeby przyszedł! Wiem, że On jest, ale chcę Go bardziej!

piątek, 29 kwietnia 2016

29 kwietnia 2016 - o tym że jeszcze chwilę

J, 1,1-2
Czytanie po pół roku stało się ekstremalnie trudne, pisanie,po dwóch i pół miesiąca jest jak mielenie ciągle tych samych treści, tymi samymi słowami. Kiedy czytam słowo o Słowie, które znam na pamięć i które przez to sprawia wrażenie, że nic już nie może mi powiedzieć to z samego tego faktu czuję zmęczenie. Na szczęście Pan jest większy od mojego zmęczenia i mówi. Mówi że był przy mnie od zawsze i wszystko sprawił, że tylko w Nim mam moc na tyle by składać te słowa, że On wszystko przewidział, wybrał i powołał. Że tylko w Nim życie i szczęście.
Chrystus jest Tym który wszystko wypełnił, posyła Ducha w którym wszystko mogę i wszystko jest po Jego myśli. Tylko On napełnia i daje WSZYSTKO. Wierzę że przyjdzie, że znów będę cała w Nim zanurzona. Pomimo zmęczenia tak czekam. Jeszcze krótką chwilę...

czwartek, 28 kwietnia 2016

28 kwietnia 2016 - o przychodzeniu Pana do konkretów


Rdz 2, 15-17
Boję się wielkich słów ale… Pan dotyka na modlitwie, przychodzi z konkretem, z szumem wichru, z porywem. I daje znacznie więcej niż proszę czy rozumiem. Pan wyrywa z grzechu bo chce całej duszy, bo chce być PANEM całej duszy.
Dotyk Pana, wezwanie do natychmiastowego zerwania z konkretnym grzechem, przypomina też jeszcze jedną prawdę. Sama nic nie mogę uczynić żeby z grzechem wygrać. Tylko w Bogu mogę zobaczyć prawdę o sobie i prawdę wybrać. A jednocześnie tylko w Bogu ona mnie nie przerazi, będzie życiodajna!
Fakt, że Pan przychodzi do mnie dziś z konkretnym nakazem, ma jeszcze jeden wymiar – jest przypomnieniem że wszystko co robię ma znaczenie, że małe zło, niewierność w drobiazgu, ma znaczenie w oddalaniu się od Pana i Go konkretnie rani.

Otrzymałam tę sytuację więc mogę za nią tylko dziękować i chwalić Pana

środa, 27 kwietnia 2016

27 kwietnia 2016 –nic, posucha, pustka i tym podobne


Rdz 1, 1-2
Przeżywam przesyt i pustynie jednocześnie. W nadmiarze słów i myśli, niespodziewanie zakradła się do mnie pustka. I tak sobie żyjemy… Chyba mi nawet nie przeszkadza.

Myślę że czekam na to by moją pustynię wypełnił Duch! Nie chcę jeszcze myśleć co się wówczas stanie, ale myślę że już Go chcę i pragnę, ciągle więcej i więcej! Jest pustka więc ma miejsce by je wypełnić!

niedziela, 24 kwietnia 2016

24 kwietnia 2016 - o wracaniu


Wracam. Uparcie, z zaciśniętym zębem, ale jednak wracam. O tym mi dziś mówi Słowo… o tym jaki jest mój grzech, jaka moja osobista słabość. Dziś mnie, tak jak obiecał, przekonuje gdzie leży moja słabość.

Dlatego właśnie postanawiam tu wytrwać, nawet jeśli jednym słowem, jedną kropką dziennie. Błogosławić i uwielbiać!

niedziela, 17 kwietnia 2016

16 kwietnia 2016,



Trudno czytać to Słowo, „trudna jest ta mowa”. Staram się głową ogarnąć to co nieogarnialne, może nawet plotę jak to się apostołom zdarzało. I nie rozumiem. Tylko proszę ukaż mi swą Twarz!!!

czwartek, 14 kwietnia 2016

14 kwietnia 2016, albo „Internecie i wszyscy którzy to czytacie!”

Dz 2, 14-24
Dwie myśli mam z tego Słowa. Po pierwsze jest bieda. Jest bieda i siedzę w swoim wieczerniku. Znowu. Jest trochę tak jak z Nimi. Spotkałam Jezusa, widziałam Go Zmartwychwstałego… i nic. I sama z siebie nic z tym nie zrobię. Chciałabym już tak Go pragnąć żeby ta pustka wołała we mnie, żeby już było miejsce TYLKO dla Niego!

Jeszcze jedno: „Mężowie Judejczycy” – tak krzyczy  Piotr, tak głosi Tego, którego spotkał. Nie trochę, nie szeptem, półgębkiem – tylko z mocą i odwagą. To tak jakby wyjść z ukrycia i powiedzieć „Internecie i wszyscy którzy to czytacie! On żyje i zwyciężył śmierć”! 

wtorek, 12 kwietnia 2016

12 kwietnia 2016 - o tym że mi się dziś nie chce


Łk 1, 26-38
Nie mam dziś siły ani do Seminarium ani do tego bloga, ani do modlitwy! Bo o czym dziś mi mówi Słowo? O tym że gdy Duch Święty przychodzi pobudza do działania, pobudza do służby, że Jego nie da się zatrzymać dla siebie. Dlatego właśnie powinnam o Niego wołać i Go pragnąć, tylko że naprawdę nie mam sił. Siadam do modlitwy i nawet nie umiem Go zawołać.

Na szczęście to do Niego należy ostatnie słowo. Duchu przyjdź i we mnie zamieszkaj, przyjdź i poprowadź mnie w moje góry. Już jedno moje Ain Karin odkryłam (tak tak, „rzucaj wszystko i jedź do Fastowa”) ale jeśli gdzieś mam się udać z pośpiechem to mnie poślij.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

11 kwietnia 2016, o byciu wypełnionym jak Wieczernik

Dz 2, 1-14
Gdy to czytam myślę tylko że pomimo że znam ten fragment prawie na pamięć, wysłuchałam nie jednego kazania i konferencji na jego temat to… nic nie umiem o nim powiedzieć oprócz jednego. Przeżyłam przyjście Ducha Świętego, przeżyłam moją pięćdziesiątnicę i po niej już nic nie było takie samo. I jeszcze że On przychodzi wtedy kiedy sam chce, wtedy gdy się Go nie spodziewam i daje to co sam chce.

Wspominając, rozpamiętując, tamten czas znów proszę: wypełniaj nas jak wypełniałeś Wieczernik!

piątek, 8 kwietnia 2016

8 kwietnia 2016


Gdy piszę w zmęczeniu robi się miałko i jeszcze słabiej niż zwykle
Więc w ramach podtrzymywania nawyku – piszę że milczę

We wszystkim zaś chwała Boża niech będzie najważniejsza!

czwartek, 7 kwietnia 2016

7 kwietnia 2016, wpis biedny, pustynny


Wj 16, 1-35

„Jak długo jeszcze będziecie się wzbraniali zachowywać moje nakazy i moje prawa?” pyta się mnie dziś Pan. On wie co jest dobre, On zna moje serce, On ma doskonały plan. Tylko że świat mówi że to nie prawda, że niemożliwe, nieporozumienie. Chciałabym słuchać Jego a nie świata, ale może do tego trzeba, jak Izraelowi, czterdziestu lat chodzenia w kółko po pustyni?

6 kwietnia 2016, pamięć o cudach

Wj 14, 5-14

Mam wrażenie że wielkie znaki od Pana to takie trochę ubezpieczenie na przyszłość.  Izraelici po tym wydarzeniu pewnie nie raz mówili „niemożliwe? Rozstąpienie morza było możliwe dla Pana to znaczy że On może wszystko”. On składa w moim sercu pamięć o swoich cudach. Żebym mogła, gdy zabraknie nadziei, albo sił, albo będzie bardzo ciężko, wspomnieć i powiedzieć „Czyż Wszechmogący, który mnie przeprowadził przez Morze Czerwone miałby nie uczynić kolejnych rzeczy niemożliwych?”

środa, 6 kwietnia 2016

4 kwietnia 2016 - o tym że Bóg stawia warunki

Wj 12, 21-28

Tak jak dla Izraela Pan ma Ziemię Obiecaną, tak dla mnie ma znacznie więcej niż proszę czy rozumiem. Żeby wyruszyć ku wolności Izrael musiał spełnić jeden warunek - zaufać, tak bardzo by robić to czego nie rozumiał i jednocześnie wierzyć że Pan dotrzyma słowa, dotknie Egipt kolejną karą. Żeby mogła dokonać się moja pięćdziesiątnica musiałam chociaż trochę Bogu zaufać i zdecydować się na to że pozwolę mu działać na Jego warunkach. Nawet wtedy gdy ich zupełnie nie rozumiałam. 

niedziela, 3 kwietnia 2016

3 kwietnia 2016, Niedziela Miłosierdzia

 Wj 2, 23- 3,6
Najważniejsze co widzę w dzisiejszym Słowie to wierność Boga i to że wysłuchuje. Jak to już kiedyś pisałam wysłuchuje z rozmachem. Bo jak inaczej nazwać: rozstąpienie morza, wodę wybijającą ze skały, karmienie spadającym z nieba pokarmem a wreszcie Ziemię Obiecaną. Ale jednocześnie Bóg wysłuchuje na Swoich warunkach, objawia się tym komu sam chce i jak chce. Ponoć Mojżesz się jąkał, był mordercą, co by nie mówić, i obcym wśród swoich – ale to jemu objawił się Jahwe, bo taki był Jego plan i wiedział że tak jest najlepiej.

A dziś jest Niedziela Miłosierdzia, wielbiąc Jego miłosierdzie wstawiam więc coś co jest namacalnym przykładem tego o czym jest powyżej, ale to już historia na osobny wpis.

2 kwietnia 2016 – o tym że czasem każdy jest faraonem

Wkraczam w Lectio Divina w nowy rozdział – będzie, przynajmniej trochę, księga Wyjścia a dla mnie znów powrót do słów, które, dzięki temu że są Mojżeszowe, wspólnotowe, są trochę jak to wspomnienie pierwszej miłości, jak nowe, świeże spojrzenie na mojego Pana.
Dziś jest o tym że kiedy robię coś dobrego dla innych i siebie, na około pojawiają się tacy faraonowie (pardon – władczy Egiptu) i zaczynają atakować i powstrzymywać, krytykować i wyśmiewać, byle tylko nie działo się jakieś dobro. Najgorsze zaś jest to, że, pomimo że o tym wiem, to często ich nie rozpoznaję. wydaje mi się wówczas że to moi przyjaciele, że mają rację i krytykują z życzliwości. Na koniec tylko wychodzi na jaw że to pokusy, którym trzeba zdecydowanie stawiać czoła.
Mam takich faraonów koło siebie, tych którzy zrobią wszystko by zniweczyć dobro. Boję się że i ja mogę być dla kogoś takim niszczycielem dobra, szczególnie że mogę być nim niejako „nie chcący”.

czwartek, 31 marca 2016

31 marca 2016 - o Babci i byciu odsuniętym przez Boga


Mk 5, 35-43
Perykopę o uzdrowieniu córeczki Jaira znam na pamięć. W dodatku, jak dobrze odkurzyć wspomnienia, wychodzi na to że jest to jedna z pierwszych jakie, dziecięciem będąc, zapamiętałam. Z bardzo prostego powodu, obraz przedstawiający ten cud wisiał u mojej Babci nad łóżkiem i prawdopodobnie (choć tego dosłownie nie pamiętam) musiał być dla Niej okazją do pierwszego opowiadania wnukom o Panu Bogu. To zaś może oznaczać, że Jezus uzdrawiający i czyniący cuda był na początku małej dziecięcej wiary zaś historia o wskrzeszonej dziewczynce była, jak wszystkie Babcine historie, brana bardzo na serio.

Dziś zaś przychodzi to Słowo z… jednym zdaniem – „i wyśmiewali Go”. Wyśmiewam Go, gdy nie wierzę że może działać w moim życiu, że chce mojego dobra, że wie co jest dla mnie najlepsze. Ale On się nie zraża, robi to co ma zrobić. Panie gdy Cię znów będę wyśmiewać to mnie odsuń na bok, jak tamtych domowników, i działaj – tak jak Sam chcesz!

środa, 30 marca 2016

30 marca 2016 – o chodzeniu do Pana bezczelnie

Mk 7, 24-30
Syrofenicjanka jest dla mnie wzorem chodzenia do Pana „na bezczela”. Używam słowa wzorem a nie przykładem całkiem celowo bo… chodzenie do Pana właśnie w taki sposób nie tylko mi się zdarza całkiem często, ale też doświadczam łaski dawanej właśnie w takich momentach. Ma to dużo wspólnego z małym dzieckiem mówiącym „tata daj” i pewnością miłości ale też z gotowością proszenia, gotowością nazywania tego czego chcę i że nie mogę zdobyć tego sama.

Jej wiara to też przypomnienie że nam się miłosierdzie ze sprawiedliwości należy. Że miłosierdzia możemy wołać, pragnąć i nawet z wiarą się o nie wykłócać.

29 marca 2016 –o 200%

Ef 3, 20-21
Gdy czytam że On „mocą działającą w nas może uczynić znacznie więcej niż prosimy czy rozumiemy”, to myślę że – już dokonał i ciągle dokonuje. Że tylko dzięki Niemu dziś jestem tu i taka a nie inna. To dzięki temu że On wysłuchał mojej modlitwy o wyrwanie z rozpaczy i uczynił to z mocą i rozmachem, na który tylko Jego stać, dziś jestem i staram się ogłaszać Jego chwałę. Nie tylko tej jednej modlitwy wysłuchał ale wysłuchuje ciągle i daje na 200 %. I niech to nie będzie jak czcza gadanina – bo naprawdę gdy spojrzę w przeszłość widzę wiele spełnionych przez Niego marzeń i wypełnionych obietnic, widzę też dlaczego one wypełniały się w takich a nie innych okolicznościach.
A On może znacznie więcej…


wtorek, 29 marca 2016

28 marca 2016 – liturgicznie – cały czas mamy zmartwychwstanie



Zasłyszane kiedyś na (dominikańskim) kazaniu – „Spotkanie ze Zmartwychwstałym zawsze pobudza do działania”. On mówi dziś „Idźcie do Galilei”, nie zatrzymujcie, lecz idźcie i głoście. Mówi do Marii Magdaleny „Nie zatrzymuj mnie”. Mówi do mnie „nie zatrzymuj radości dla siebie”. Wie że jestem biedna, słaba i w ogóle kaleka, ale daje Ducha Świętego, nie zabiera tego kim jestem ale daje Ducha Świętego bym mimo wszystko szła i mówiła że On zmartwychwstał i żyje! 

niedziela, 27 marca 2016

27 marca 2016 – Wielkanoc – noc



On żyje! Jest Bogiem który wypełnia swoje obietnice więc wypełnił i tą że zmartwychwstanie! On żyje i tylko w Nim jest nasze życie!

sobota, 26 marca 2016

26 marca 2016 – Wielka Sobota albo problem


Znów mam problem z Wielką Sobotą. Patrząc ze zwykłej ludzkiej perspektywy  – to był dzień jeszcze gorszy niż piątek – wszystko się skończyło, został osądzony umęczony i pogrzebany, skończyły się relacje, marzenia i plany, koniec i pustka, życie już nie będzie takie samo. Taka jest ta Sobota. Trzeba by było przeżyć ją w takiej żałobie jak piątek, w smutku i ciszy.
Ale – może na szczęście – nie umiem tak jej przeżyć. Jeszcze kilka godzin, jeszcze chwila i On przyjdzie, rozerwie kajdany, wyprowadzi z ciemności. Jeszcze chwila, będzie życie w perspektywie Życia, w świadomości że „Zwycięstwo pochłonęło śmierć”, jeszcze chwila i krzyknę: On żyje i wszystko ma sens.
Jeszcze chwilka i ta „popogrzebowa” sobota się skończy! Już będzie „alleluja! On żyje”!

25 marca 2016, Wielki Piątek – o Krzyżu na dworcu


Dzisiaj chciałabym napisać trochę inaczej, nie tylko dlatego że jest Wielki Piątek, ale też z powodu innej niż zwykle dzisiejszej modlitwy. Uczestniczyłam dziś w Misterium Męki Pańskiej, odgrywanym na ulicach Gdańska. Pojmanie, sąd, Droga Krzyżowa i Ukrzyżowanie zostały odegrane przez osiemdziesięciu aktorów i statystów. Ewangeliczne wydarzenia rozgrywały się na trasie od Dworu Artusa, przez Długą, Dworzec Główny aż po krzyż na Górze Gradowej. Za Chrystusem, rzymskimi żołnierzami, faryzeuszami i uczniami szło przez Gdańsk parę tysięcy ludzi.

Dlaczego o tym piszę? Bo dziś tak trafiło do mnie Słowo. Po zmaganiach z czytaniem i rozumieniem Słowa z Wielkiego Tygodnia Ono dziś samo do mnie przyszło i wciągnęło w sam środek wydarzeń, wymagało jasnego wyboru – idziesz czy jesteś gapiem, krzyczysz „uwolnij Barabasza” czy „Nazarejczyk jest niewinny”. Przyszło też na moje codzienne drogi, dosłownie… Kiedy szłam za Nim Rajską, Heweliusza i przez tunel SKM ta myśl mi się jakoś wbiła w serce – że Bóg, ze swoim Krzyżem i swoją miłością tak bardzo się uniża a jednocześnie tak bardzo zależy Mu na byciu z człowiekiem, że upokarza się i schodzi nie tylko w szarość, ale tam gdzie grzech i brud. Z miłości czeka na mnie na moich codziennych drogach.


piątek, 25 marca 2016

24 marca 2016, Wielki Czwartek - o obfitości i o byciu


Doszłam przez Wielki Tydzień do Triduum Paschalnego z jedną tylko myślą – brak słów. Słowa małe, głupie, którymi nic nie da się opisać. Weszłam w najświętszy czas Kościoła, najświętszy czas mojego Pana i nadal nie mam słów ale wiem że chcę przy Nim trwać, tak żeby nie odwrócić się w momencie gdy stanie się za trudno, żeby zostać do końca i jeszcze dłużej.
Dzisiejszy dzień jest dla mnie o obfitości. Chrystus daje mi, daje całemu Kościołowi, Siebie w obfitości, bez przeliczania i odmierzania. Daje siebie tak, żeby być na wyciągnięcie ręki dla każdego kto będzie Go szukać. On mówi dziś „zaspokoję głód Twojego serca, będę przy tobie i w tobie, dam Ci Siebie czyli wszystko”.
Mam Boga, czyli wszystko, na wyciągnięcie ręki, stale, codziennie, kiedy tylko zdecyduję się podejść… to On czeka żebym przyszła.
Błogosławiony, tak dobry że… nie da się już nic powiedzieć – skoro się nie da, to niech się chociaż w sercu śpiewa.

I idźmy dalej, z Nim, w ciemność, by nie Był sam… Idźmy!

środa, 23 marca 2016

23 marca 2016, Wielka Środa, o wychodzeniu w ciemność, cenie niewolnika i pytaniach które czasem powinnam zadać.

Patrzenie na Judasza męczy i boli, zasmuca i dotyka gdzieś w głębiach serca. Jego wyjście w ciemność przeraża a sprzedanie przyjaciela za cenę niewolnika odbiera mowę. „Ile chcecie mi dać żebym wam Go wydał” znaczy że Judasz był gotowy na każdą cenę, na każdy ochłap, byle to uczynić.
Porusza też pytanie „Czy to nie ja Panie” i pewne przeświadczenie że… tak, to mogłem być ja, że bycie przy Jezusie wcale nie spowodowało że zło mnie nie dotyczy, że zły nie będzie mnie kąsał i namawiał do jego spraw.

Ten Wielki Tydzień jest trudny i biedny jednocześnie. Chciałam opowiedzieć o Największej Miłości a zmagam się z małymi i głupimi słowami. Ale jak możesz Panie, to weź, na Twoją chwałę!

wtorek, 22 marca 2016

22 marca 2016, Wielki Wtorek, o otaczaniu chwałą


Najprościej w tym fragmencie uchwycić się chwały. Schować się przed Judaszem, przed Piotrem, przed tym dziwnym poruszeniem i kompletnym niezrozumieniem, pytaniami. Tylko chwałę rozumieć i tylko na nią patrzeć. Nie w noc, nie w ciemność, nie w wątpliwości, tylko w chwałę. W Chrystusa otoczonego chwałą w którym objawia się Ojciec, w Jego królowanie, wspaniałość i świętość. Nawet w perspektywie krzyża, bo krzyż, choć był hańbą też stał się chwalebny gdy Sama Świętość oddawała na nim życie.

Im dalej w Wielki Tydzień tym trudniej o słowa, ale chcę po prostu oddać mu do końca ten drobiazg i głupstwo, wytrwać. Panie pozwól wystać pod krzyżem, nie uciec gdy zabraknie słów.


21 marca 2016 –Wielki Poniedziałek, o cenie perfum i szaleństwie dla Jezusa


J 12, 1-11

Znów chwytam się szczegółu – olejek nardowy - dziś warty kilkaset złotych, wtedy – roczną pensję. Gdyby Judasz się nie oburzył może sytuacja wylewania drogocennego olejku na stopy Jezusa nie zostałaby uwieczniona w Ewangelii. Judaszowi przeszkadza szaleństwo obdarowywania Jezusa, szaleństwo robienia czegoś tylko ze względu na Niego. A mnie przeraża to że czuję że go rozumiem… a przecież nie mogłoby być nic lepszego niż szaleństwo dla Jezusa, niż robienie dla Niego rzeczy po światowemu niezrozumiałych i szalonych. Obym, gdy znów pomyślę o tym że dla Jezusa nie warto być szalonym, dziwnym, nietypowym… obym sobie wtedy przypomniała że jestem w tym jak Judasz…

niedziela, 20 marca 2016

20 marca 2016, Niedziela Palmowa - albo "zaczęły się schody"


... bo tyle by się napisało, namyślało, naanalizowało, bo każdy akapit tych długich czytań jest pełny, jest obfity. I nie ma jak. Nie ma takich słów żebym wam powiedziała co myślałam o rozmowie z Piotrem, o myciu nóg apostołom, o pojmaniu, sądzie i drodze, śmierci, Matce i Józefie z Arymatei. Nie ma takich słów ani nawet takiego obrazu by mówić o Miłości większej niż wszystko.

Niemożliwe, nie da się, więc wyruszę za Nim w ten Tydzień. Choćby się miało to w głowie i w sercu nie pomieścić – idźmy!

sobota, 19 marca 2016

19 marca 2016 – o ostatnim dniu postu i wypełnionych obietnicach


Rz 4, 13-21
Pan Bóg jest tym który wypełnia wszystkie swoje obietnice, ale wszystkie oznacza naprawdę WSZYSTKIE. Czas nawiedzenia zna tylko On i może przyjdzie jak do Abrahama – w momencie gdy już z pozoru wszystko stracone. Gdy będzie już tylko wiara wbrew nadziei, tylko zgoda na to że obietnica się nie wypełnia. I… co najlepsze – wiem to, sprawdziłam, doświadczyłam, jak On odbiera pragnienia a potem przemienia je i wypełnia bardziej niż się spodziewałam, tak gdzieś na 200%. Jednak ciągle się dziwię, niedowierzam, tracę nadzieję. A On się uśmiecha nade mną i daje – najlepiej, więcej niż prosiłam czy rozumiałam!

A poza tym – dziś jest ostatni dzień postu. Dziękuję Panie za wszystkie łaski i Twoje działanie, za to że jest „po Twojemu” i to czego się nie spodziewałam. Dziękuję za bloga – bo to moja bieda i tylko Twoja łaska! Wszechmogący, a pozwala zamykać się w nieudolnym słowie. I oczywiście – jak zechcesz to daj – będę pisać dalej.


18 marca 2016 w pewnym sensie o wszystkim i o tym że Pan Bóg wie

J 13, 31 – 17, 26
Nie mogę napisać nic sensownego. Nie wiem jak bym miała napisać coś o chyba najważniejszych słowach wypowiedzianych przez Chrystusa do uczniów. Nic, milczę.
Tylko jedna myśl dziś mi w duszy gra – to jest modlitwa za cały Kościół, każdego kto wierzy (czy też wątpi), również za mnie.
Prosił Ojca za nami którzyśmy się mu dziś oddawali, prosił konkretnie, bo zna nas po imieniu.


I jeszcze "Stoję dziś, moją duszę Panie Tobie składam" , której tekst jest moim osobistym uznaniem Jezusa Panem i Zbawicielem! 16 maja 2009 Pan sam ją w moim sercu wyśpiewał  i wypełnia swoje Słowo!

czwartek, 17 marca 2016

17 marca 2016 – o zaufaniu


Mk 11, 1-10
Tak może nie powinno być, ale znowu w kilkunastu wersach łapię się jednego zdania, jednej drobnostki. Tym razem widzę „tylko” zaufanie, bezgraniczne, szczere zaufanie do Jezusa. Nauczyciel powiedział „idźcie” to oni poszli. Nie mówili że co to za pomysły, że wstyd, że nie ma pewności. Zaufali i poszli.
A może to Jego spojrzenie budziło taaaakie zaufanie? Może to jak do nich mówił, jaki był… Panie daj się tak poznać by Ci ufać bezgranicznie i daj tak Ci zaufać by Cię poznać do końca!


Tak w ogóle to dziś było o uwielbieniu więc to jest dobry moment by pojawiło się tu Nebo! Amen!

środa, 16 marca 2016

16.03.2016 – albo jak z 21 wersów wyczytać jedno zdanie

 J 3, 1 – 21 a w zasadzie J 3, 7
Trzeba wam się powtórnie narodzić – znów trafiłam, jak parę postów temu, na dawno wypowiedziane, nade mną i wspólnotą, słowa, które są proroctwem. Choć nie wiedziałam o tym, gdy je słyszałam, to dziś wiem – były prorocze i Pan je wypełnia. On wybiera sobie ludzi, to co małe w oczach świata, i pozwala chodzić za Sobą, głosić Swoją chwałę, On stwarza od nowa.

Czytam te słowa i jestem Mu bezbrzeżnie wdzięczna – za Janki, za uzdrowienie, za nowe narodziny, za to że On jest! 

wtorek, 15 marca 2016

15.03.2016 – o patrzeniu i o tym że mam imię



Mk 2, 13-14
Bóg przechodził i ujrzał człowieka, spojrzał na niego i powiedział jedno zdanie. Człowiek wstał i już za Nim szedł. W tym spojrzeniu musiało być po prostu morze miłości i  przebaczenia, musiało być „ta komora celna nie ma znaczenia, całą twoją winę wziąłem na siebie” i pełna akceptacja. Bóg znał człowieka po imieniu, to nie był jeden z wielu tylko ten który miał swoje imię i nazwisko, był jeden i niepowtarzalny.
Bóg przechodzi koło mnie, patrzy a ja zrywam się i idę za Nim. A kiedy przysiadam, postanawiam że dalej nie idę On przychodzi i znowu patrzy. Nie zniechęca się, nawet jeśli ta sytuacja powtarza się codziennie.

Wyobrażam sobie też że Mateusz często wracał myślą do tego spojrzenia, kiedy nie rozumiał tego czego Jezus nauczał, kiedy było mu trudno, wracał jak do pierwszej miłości. Chciałabym umieć tak powracać do Chrystusowego spojrzenia … a ostatecznie, choć to niemożliwe – umieć patrzeć z Taką Miłością!

14.03.2016 – O sercu z kamienia



Słowo dziś jest o tym jak Bóg daje. Daje obficie, to czego naprawdę potrzeba, to o czym On sam wie że będzie najlepszym darem. Ale to co On daje nie jest łatwe. Wyobraziłam sobie co to może znaczyć „zabiorę wam serce kamienne” – wyszło że zabieranie serca musi być ogromnym bólem, musi być wyrwaniem ze mnie tego co uznałam w życiu za najważniejsze a co nie jest Bogiem, musi przemieniać sposób myślenia i patrzenia na świat, musi wreszcie uzdalniać do skakania w przepaść z zaufaniem i wiarą że zostanę złapana. 
Nigdy nie będę gotowa na przyjęcie serca z ciała, nigdy nie będę wystarczająca, a jednak On to ciągle czyni, jest hojny i cierpliwy w działaniu. 

niedziela, 13 marca 2016

12 marca, całkiem nie o tym o co naprawdę mi dziś chodzi

Mt 11,28-30
Przede wszystkim Jezus wcale nie powiedział tutaj że jeśli za Nim pójdę będzie lekko i słodko,  powiedział że mam brać Jego ciężar,  że po prostu doda mi sił jeśli będziemy razem szli,  że mnie ostatecznie nauczy jak nieść to co niosę aż będzie słodka niepowtarzalna radość,  taka gdy się siada po całym dniu drogi.  Panie,  chociaż nie wiem jak to chcę Cię tylko wysławiać!

piątek, 11 marca 2016

11 marca 2016 piątek- inaczej bo w drodze

Łk 15, 22-24
Pierścień i sandały są jak nowe życie,  jak dane z obfitości łaski powtórne zrodzenie w Chrystusie.  Jednocześnie,  jak już tu gdzieś pisałam nowe życie nie oznacza braku trudu. Po powitalnej uczcie na cześć powracającego syna przyszła zwykła codzienność,  może nudna,  może czasem grzeszna. Była jednak przemieniona doświadczeniem miłości Ojca.
Spotkanie z Chrystusem i trwanie w Jego obecności,  doświadczenie doskonałej miłości sprawia że wszystko co jest zostaje przemienione,  na wszystko można patrzeć w świetle łaski.

Tak naprawdę tylko takie życie ma smak a rzeczywistość przemieniona przez Chrystusa ostatecznie skutkuje tym że można już tylko oddawać Mu chwałę!!!

czwartek, 10 marca 2016

10.03.2016 – O Łazarzu

Jezus przychodzi do tego co martwe. Przychodzi po swojemu, przychodzi inaczej niż wszyscy się spodziewali, niż ja się spodziewałam. On przychodzi z nadzieją do tych miejsc. Ale jednocześnie daje obumrzeć, daje spotkać się ze śmiercią, po to by objawiła się Jego moc, żebym mogła z wiarą zawołać „Ja wciąż wierzę że Tyś jest Mesjasz”. 

środa, 9 marca 2016

09.03.2016 - ale że tak o uczniach z Emaus, że w Wielkim Poście...

Łk 24, 13-27
„a myśmy się spodziewali” – kwintesencja moich spotkań ze Zmartwychwstałym. Bo ja się spodziewałam, a to uwolnienia a to wspólnoty, pracy, Ukrainy… ja się spodziewam a On przychodzi Zmartwychwstały i jest dokładnie tak jak potrzeba, jest najlepsza wersja, jest „nieskończenie więcej niż prosimy czy rozumiemy”, jest On sam, żywy, przy łamaniu chleba. Jest tak, że nie mogło być lepiej, właściwe osoby we właściwych miejscach.

Jeszcze Mu nie raz powiem „spodziewałam się”, a On mi odpowie: poczekaj chwilkę, zobacz, za rogiem jest to czego pragniesz, jest najlepsza wersja historii, poczekaj tam jest też twoje zmartwychwstanie! 

wtorek, 8 marca 2016

08.03.2016 – czyli siedemdziesiąt siedem

Mt 18, 21-22
Wyobrażam sobie że święty Piotr mówi: mam pozałatwiane w życiu największe problemy, przebaczyłem krzywdy, nikogo nie chcę zabić w odwecie, czy to wystarczy? Jezus mu odpowiada: przebaczaj codziennie, ciągle, zawsze, co chwilę na nowo, przebaczaj wielkie krzywdy i małe nastąpnięcia na odcisk, nie żyw do nikogo urazy, choćby to był najmniejszy drobiazg, jednaj się i przebaczaj. Czyli to znów, jak w Kazaniu na Górze, rzeczy niemożliwe, niewyobrażalne, takie których „się nie da” zrobić.

Można tylko zapatrzyć się w Jego miłosierne oczy i łaską, Bożą mocą to robić, czy raczej pozwolić by to On działał we mnie. By to On we mnie przebaczał aż siedemdziesiąt siedem razy. 

7 marca 2016 r. - i znowu poniedziałek...

 Mt 5, 21-37
Chrześcijaństwo to zaproszenie do pójścia głębiej, do czynienia więcej, do przenoszenia gór. Każde z przykazań dopowiedzianych, wypełnionych przez Jezusa na górze błogosławieństw jest wezwaniem do niemożliwego, do zrobienia tego co czyni Bóg i kochania jak kocha Bóg. Teraz więc powinnam zrezygnować, od razu odłożyć broń, usiąść i z całą tą wiarą dać sobie spokój. Na szczęście wciąż sobie spokoju nie daję ani ja z Jezusem ani On ze mną, na szczęście On szepcze mi wtedy do ucha „Wystarczy ci Mojej łaski” i sam we mnie przenosi góry.  Panie! Pozwól Cię w tym nieustannie uwielbiać!

niedziela, 6 marca 2016

6.03.2016 - Niedziela Laetare

Mt 5, 3-12
Z „Błogosławieństwami” jest taki problem jak z Hymnem o Miłości – co tu powiedzieć skoro wszystko zostało już powiedziane. Na szczęście Pan sobie z tym radzi i Słowo zawsze może przemawiać na nowo. „Błogosławieni którzy wprowadzają pokój” to dziś nowe wyzwanie. Myślę sobie że ono było blisko mnie w czasie gdy mieszkałam na Ukrainie, w 2014 roku. Wtedy było ono namacalne i dawało się zrozumieć, dawało się spotkać w tych którzy głosili pokój, dobro, światło tam gdzie ich z pozoru nie ma. Widziałam ich i doświadczałam tego że Pan się w nich objawiał, objawiał się i działał pośród niepokojów i rzeczywiście usynawiał kolejne lgnące do Niego dusze.

A dziś? Dziś  to Słowo to wyrzut, a na pewno chociaż mała drzazga, kamyczek w bucie. Czy wprowadzam pokój? W moim domu? Pracy? Odpoczynku? Wspólnocie? Czy w sobie mam pokój? Odpowiedź musi dążyć do ostatecznego tak, stawka bowiem jest bardzo wysoka – to boże synostwo, chyba nie mogło być nic wyżej…

5.03.2016 – po przerwie – czasem jest tak że nie da się zebrać słów

Mt 8, 1-4

To trędowaty mówi do Chrystusa – „możesz mnie uzdrowić”. To on nazywa swoją chorobę i zaprasza do niej Boga z uzdrowieniem. Wejście Boga w moje życie, również uzdrawianie przez Niego zaczyna się od mojej zgody, z poszanowaniem mojej wolności. Ale to również nazwanie po imieniu tego co mi jest i z czym przychodzę. To spojrzenie we własną ciemność. Może się ono odbyć tylko jeżeli będę patrzeć razem z Nim – nie sama. 

czwartek, 3 marca 2016

03.03.2016

Ne 9, 1-37

Nie wiem jak ten tekst skomentować… a raczej wolę nie myśleć o tym żeby go komentować bo w nim jest wiele prawdy o mnie… bardzo wiele! Strach trochę ją tak otwarcie wypowiadać. Więc zmilczę – to o Panu i o mnie. Po prostu.

środa, 2 marca 2016

2 marca 2016, w sensie że już środa, i kiedy to się stało???

Łk 7, 36-50
To Słowo obezwładnia, wbija w ziemię – darowano mi wyrok śmierci! To jest fakt. Żyję z łaski a jest to Boża łaska. Tylko czy ja tyle miłuję?
A z drugiej strony jest ten który nawet wody do obmycia nóg Mu nie podał… któremu On spowszedniał, był jednym z wielu…
Wolę żyć nieustannie ze świadomością wyroku śmierci nad głową niż żeby mi Chrystus spowszedniał!!!

wtorek, 1 marca 2016

1 marca 2016, wtorek


Lectio Divina,  Iz 61, 1-4

Te słowa dotyczą Jezusa, to On jest posłany „aby pocieszyć zasmuconych i tych co płaczą na Syjonie”, to on opatruje rany i podnosi na duchu, wyzwala i ogłasza rok łaski. Ale… czyż i mnie Pan nie posłał ze swoim słowem, z poleceniem głoszenia i dawania świadectwa… a jeśli mnie posłał to mogę zapytać: czy ogłaszam? czy pocieszam? Czy rozdaję olejek radości? Jeśli zaś Pan mnie posłał znaczy że Duch Jego nade mną, że On już mi wszystko dał i do wszystkiego uzdolnił – trzeba tylko wyruszyć!

poniedziałek, 29 lutego 2016

poniedziałek, 29 lutego 2016, dzień gratis jest dniem na wielbienie

J 15, 15-17
To Słowo będzie dla mnie już zawsze jak pierwsze kochania – pierwsze Słowo wypowiedziane do mnie jako do wspólnoty, jak wypełnienie obietnicy w swoim czasie. W nim jest cała droga opowiedziana – Pan wybrał mnie, wyprawił, abym przyniosła owoc i na tej drodze WSZYSTKO chce mi dać! Pan to zaproszenie i obietnicę powtarza stale, nie gorszy się i nie oburza jeśli o tym zapomnę, jeśli stwierdzę że wiem lepiej, tylko mówi znowu – wybrałem, przeznaczyłem, wypełnię.

Jak „pierwsze kochania” jest też modlitwa uwielbienia – jeśli coś wiem na pewno to właśnie to. Ze słowem „wybrałem” i „przeznaczyłem” zaplotło się w moim życiu uwielbienie. W nich zrodził się zachwyt nad Panem i nad Jego dziełem i to jedyne co warto robić. Panie – przyjdź i uzdalniaj mnie do nieustannego wielbienia!!!

piątek, 26 lutego 2016

26 lutego, piątek - przed północą

 Ze zmęczenia padam na twarz więc łatwiej pisać niż kontemplować.
Wj 3, 1-6

Ziemia na której objawia się Bóg jest Ziemią Świętą – zawsze. Od kiedy zatem Chrystus przeszedł po ziemskich drogach żyjemy w rzeczywistości świętej. On jest z nami, jest w każdej Eucharystii, przechadza się pomiędzy nami. Chciałabym tak postrzegać świat – jako miejsce  które Bóg nieustannie nawiedza, nieustannie się chce tu pokazywać i działać. On tak objawia się w moim życiu, tak hojnie ze mną jest, niestety – oczy na uwięzi – bardzo rzadko tak Go widzę. Panie – spraw bym stale była świadoma Twojej obecności. Myślę że bardzo o to proszę….

środa, 24 lutego 2016

24 lutego 2016, środa, późno


Najpierw „projekt randki” – konto na portalu Sympatia.pl działa. Nic do nikogo nie napisałam (aaa, nie wróć, przepraszam, napisałam), napisałam otóż odpowiedź na wiadomość o treści „witaj”, nie chcę szydzić ale jak na półtora tygodnia posiadania już dwóch profili i bloga na ich temat to zadziwiająco dużo, prawda?


Lectio divina dziś nie będzie – bo tak czytam i wychodzi na to że modliłam się konferencją zamiast Słowem… bywa i tak, to dobra konferencja była: Chrystus przychodząc na świat oczyścił różne wymiary człowieczeństwa z grzechu i je uświęcił. Chrystus przyszedł z zamiarem oczyszczenia konkretnej mnie z konkretnego grzechu i oddania Ojcu przemienionej Jego zmartwychwstaniem!

wtorek, 23 lutego 2016

22 lutego 2016 poniedziałek – krótko


J 13, 1-20
Słowo „do końca ich umiłował” jest niewyobrażalne i nie do pojęcia po ludzku. Tak Bóg który jest nieskończony sam w sobie czyni coś „do końca” to nie da się tego  w ogóle pojąć. A Jezus przez miłość do końca staje się zgorszeniem, przez zgodę na miłość do końca jest tym który rodzi się w stajni a umiera na śmietniku, jest tym który przegrywa po ludzku wszystko by w boskim planie zakrólować nad śmiercią, bo po bożemu zwyciężyć. Tego też nie da się po ludzku pojąć.

Ukaż mi Panie Swą twarz, daj mi się poznać – tak go proszę a przecież takiej Miłości nie można dotknąć, spotkanie z nią będzie inne niż cokolwiek w życiu. „Ukaż mi Panie Swą twarz i wszystko co we mnie przemień”

poniedziałek, 22 lutego 2016

Ta sama niedziela – lectio divina


Czytamy Mk 1, 6-11

Jezus jest tym który przychodzi chrzcić Duchem Świętym. Kiedy Jan Chrzciciel mówi że Ten który idzie przed nim będzie chrzcił Duchem to obiecuje pełnię. To obiecuje dojrzałość i to że w Chrystusie będziemy mieli wszystko, że On wszystko chce nam dać, mało tego, On przez sakrament bierzmowania już mi tę pełnię dał, już ją noszę w sobie. Ojciec zaś wypowiadając słowa „to jest mój syn umiłowany” wypowiada je także nade mną, wypowiada je stale i nad każdym. Pełnia życia i miłości stale jest nam ofiarowywana. Czy można było mieć lepszego Boga?

niedziela, 21 lutego 2016

21.02.2016 niedziela,

Konto na Sympatia.pl zostało uruchomione, w dodatku jest tam informacja że jestem niepełnosprawna, informacja jest w trzecim zdaniu opisu… i chyba mi z tym dobrze. Co więcej? Chyba tyle – gadam ze świętym Józefem na ten temat – chociażby o tym że od tygodnia nie wysłałam do nikogo żadnej wiadomości – NIKOGO, ŻADNEJ a przecież nie o tym miał być ten Wielki Post i ten blog. Pewnie, w ten sposób poznaję siebie… i swoje ograniczenia – ale ludzi chciałam poznawać... Cóż, świadomość problemu to pierwszy krok do zmiany.

sobota, 20 lutego 2016

20.02.2016, sobota, bo po przerwie w dodatku tylko Lectio


Łk 9, 28-36

Mam się pytać Chrystusa jaki jest i kim jest, a kiedy mi odpowie pewnie będę jak Piotr pleść o namiotach. Bo kiedy On się pokazuje to nie ma już słów, nie ma jak mówić, nie można… i taki ślad zostaje już na zawsze, ten obraz Boskości Chrystusa musiał zostać w Apostołach, w Piotrze, Jakubie i Janie i być z nimi w wieczerniku i na Golgocie i już na zawsze…

czwartek, 18 lutego 2016

18.02.2016, czwartek, jakoś dziwnie wcześnie, w pakiecie z Lectio Divina


Trochę się czuję w martwym punkcie, bo bym tak chciała już,  ciach ciach i szast prast a tu nic z tego. Nie napisałam jeszcze żadnej wiadomości – zamiast eksperymentu mamy zmagania z niskim poczuciem własnej wartości i niechęcią do zmiany. Ale to też jakaś nauka. Poza tym na mój profil zajrzał Wojtek i to dodatkowo zmusza do myślenia kiedy i jak mówić o niepełnosprawności. Poza tym wciągnęłam oficjalnie do sprawy św. Józefa – zobaczymy co się stanieJ,

Mk 1, 29-39 – mogę się sto tysięcy razy zapytać czemu uzdrowił, czemu dziś nie uzdrawia. Nie o to chodzi – uzdrowienie jest takie jak potrzeba, teściową Piotra weźmie za rękę, innych dotknie, tylko popatrzy, jest inne niż oczekiwania… jest tak jak On chce bo tak jest najlepiej. Tak jest na Jego, a nie moich warunkach…

środa, 17 lutego 2016, przed północą


na temat Łk 9, 28-36

Czytać mogę to tylko w jednym kontekście – podpisano na mnie wyrok śmierci, za grzech jestem winna śmierci. I właśnie w tym przychodzi do mnie Bóg który mówi – tu jest piękny płaszcz, pierścień i sandały, teraz jesteś królewskim dzieckiem. Właściwie Bóg nie przychodzi – On przybiega, rzuca wszystko, nie przejmuje się utratą dostojeństwa – po prostu przybiega.

I jeszcze jedno: myślę że przy tej uczcie wcale nie zaczęła się sielanka, tam zaczęła się przysłowiowa jazda bez trzymanki. Przecież na uczcie to ci bracia ledwo zaczęli się kłócić, co było potem to mogę sobie tylko wyobrażać, pewnie dogadywali sobie jeszcze przez ładnych parę lat… jak  z nawróceniem, ono też nie dzieje się raz a dobrze i nawet jeżeli Ojciec już wyprawił ucztę na moją cześć to i tak jeszcze nieraz będzie trzeba się godzić i zaczynać na nowo

środa, 17 lutego 2016

Ten sam wtorek, chwilę później


Czyli o tym, że blog dostaje dodatkową funkcję – stanie się prawdziwymi notatkami z Wielkiego Postu- refleksją z codziennego lectio divina.

Na dziś J 4, 1-42 czyli spotkanie z Samarytanką.

Pewien kaznodzieja powiedział kiedyś że ta Ewangelia jest trochę jak zaloty więc tym bardziej na początek wstrzeliwuję się w konwencję. Ale dziś dla mnie to jest Ewangelia o prawdzie. Tak naprawdę całe to zdarzenie zmierza do tego że Jezus powie jej prawdę o niej, ale ta prawda ją uzdrowi. Samarytanka chociaż nie była chroma czy niewidoma została uzdrowiona Prawdą i z samego uzdrowienia mogła iść i głosić. Tylko spotkanie z Miłością uzdalnia do głoszenia i oddawania Bogu chwały, a przecież jak wiadomo – po to właśnie jestem i tylko po to zostałam stworzona :) 

16 lutego 2016, wtorek, powoli mam dość tego odpoczywania


Dwie nowości: po pierwsze – założyłam bloga. Skoro już piszę to niech to trafia w czeluści sieci – po pierwsze w razie problemu z komputerem zachowa się jak przysłowiowe zdjęcie z Czarnobyla, po drugie zrobimy eksperyment społeczno – internetowy. O istnieniu bloga nie wie NIKT z moich znajomych (jeszcze nie jestem gotowa na taki ekshibicjonistyczny comming out) ale jest on dostępny w internetach od dzisiejszego popołudnia. Zobaczymy – czy ktoś tu w ogóle trafi, kiedy i czemu.

Skoro blog „jest  a jakoby go nie było” mogę przejść do drugiej, już odnoszącej się do właściwego tematu, nowości. Otóż, proszę Państwa, szanowni Pane ta Panove, znalazłam profil który mi się podoba. Świadomie piszę „profil” a nie „człowiek” bo w profilu, jak na fejsbuku, można sobie wpisać wszystko co dusza zapragnie. Nawet trudno jakoś to uzasadnić, nie wiem od czego się zaczęło ale profil ewidentnie wpadł w oko. Na razie nic poza tym nie zrobiłam w tej sprawie, może zacznę od uderzenia do świętego Jacka, albo chociaż Józefa, bo co niby mam zrobić z tym profilem? Wiadomość napisać?

wtorek, 16 lutego 2016

Bez fajerwerków - ta sama sobota, a w zasadzie niedziela bo już po nieszporach



Konto opłaciłam, profil zaktualizowałam i… nic. Nie pojawiło się 100 powiadomień, nie zalała mnie fala zachwytów i like’ów, nawet żaden desperat nie napisał do mnie z okazji jutrzejszych walentynek. Ale żeby tak nicością nie tchnęło z tego (no właśnie czego? Posta? Wpisu? Pamiętniczka?) to o aktualizacji profilu trzy słowa – zdecydowanie łatwiej było wypełniać profil na Couchsurfingu, może dlatego ten tu przypomina mój profil z Couch’a . Czyli co? Szukam noclegu? Czy faceta podróżnika?

poniedziałek, 15 lutego 2016

brzmi jak plan... sobota po Środzie Popielcowej

Rzucanie na Wielki Post słodyczy, portali społecznościowych  i seriali jest oklepane. Szczerze mówiąc miałam ochotę wziąć się za czytanie Pisma Świętego, maratonik  1200 stron przez 40 dni – pomysł na post wprost od Dominikanów z Ukrainy, w zeszłym roku plan umarł po 2 tygodniach – chyba z braku czasu, a może lenistwa bardziej.

Głupie pomysły należy realizować. Jeżeli coś przychodzi mi do głowy ni z tego ni z owego i brzmi absurdalnie (jak „rzucaj wszystko i jedź do Fastowa” albo „samotny wypad do Kiszyniowa 6 stycznia to świetny pomysł” albo „wybiorę tę wspólnotę co się spotyka w kościele koło dworca”) znaczy trzeba to czym prędzej wprowadzić w życie. Poświęcę 79 zł, odświeżę konto na portalu randkowym dla katolików, zobaczę co się stanie a potem to opiszę – brzmi jak plan, czyż nie?