Trochę się
czuję w martwym punkcie, bo bym tak chciała już, ciach ciach i szast prast a tu nic z tego.
Nie napisałam jeszcze żadnej wiadomości – zamiast eksperymentu mamy zmagania z niskim
poczuciem własnej wartości i niechęcią do zmiany. Ale to też jakaś nauka. Poza
tym na mój profil zajrzał Wojtek i to dodatkowo zmusza do myślenia kiedy i jak
mówić o niepełnosprawności. Poza tym wciągnęłam oficjalnie do sprawy św. Józefa
– zobaczymy co się stanieJ,
Mk 1, 29-39 –
mogę się sto tysięcy razy zapytać czemu uzdrowił, czemu dziś nie uzdrawia. Nie
o to chodzi – uzdrowienie jest takie jak potrzeba, teściową Piotra weźmie za
rękę, innych dotknie, tylko popatrzy, jest inne niż oczekiwania… jest tak jak
On chce bo tak jest najlepiej. Tak jest na Jego, a nie moich warunkach…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz