poniedziałek, 29 lutego 2016

poniedziałek, 29 lutego 2016, dzień gratis jest dniem na wielbienie

J 15, 15-17
To Słowo będzie dla mnie już zawsze jak pierwsze kochania – pierwsze Słowo wypowiedziane do mnie jako do wspólnoty, jak wypełnienie obietnicy w swoim czasie. W nim jest cała droga opowiedziana – Pan wybrał mnie, wyprawił, abym przyniosła owoc i na tej drodze WSZYSTKO chce mi dać! Pan to zaproszenie i obietnicę powtarza stale, nie gorszy się i nie oburza jeśli o tym zapomnę, jeśli stwierdzę że wiem lepiej, tylko mówi znowu – wybrałem, przeznaczyłem, wypełnię.

Jak „pierwsze kochania” jest też modlitwa uwielbienia – jeśli coś wiem na pewno to właśnie to. Ze słowem „wybrałem” i „przeznaczyłem” zaplotło się w moim życiu uwielbienie. W nich zrodził się zachwyt nad Panem i nad Jego dziełem i to jedyne co warto robić. Panie – przyjdź i uzdalniaj mnie do nieustannego wielbienia!!!

piątek, 26 lutego 2016

26 lutego, piątek - przed północą

 Ze zmęczenia padam na twarz więc łatwiej pisać niż kontemplować.
Wj 3, 1-6

Ziemia na której objawia się Bóg jest Ziemią Świętą – zawsze. Od kiedy zatem Chrystus przeszedł po ziemskich drogach żyjemy w rzeczywistości świętej. On jest z nami, jest w każdej Eucharystii, przechadza się pomiędzy nami. Chciałabym tak postrzegać świat – jako miejsce  które Bóg nieustannie nawiedza, nieustannie się chce tu pokazywać i działać. On tak objawia się w moim życiu, tak hojnie ze mną jest, niestety – oczy na uwięzi – bardzo rzadko tak Go widzę. Panie – spraw bym stale była świadoma Twojej obecności. Myślę że bardzo o to proszę….

środa, 24 lutego 2016

24 lutego 2016, środa, późno


Najpierw „projekt randki” – konto na portalu Sympatia.pl działa. Nic do nikogo nie napisałam (aaa, nie wróć, przepraszam, napisałam), napisałam otóż odpowiedź na wiadomość o treści „witaj”, nie chcę szydzić ale jak na półtora tygodnia posiadania już dwóch profili i bloga na ich temat to zadziwiająco dużo, prawda?


Lectio divina dziś nie będzie – bo tak czytam i wychodzi na to że modliłam się konferencją zamiast Słowem… bywa i tak, to dobra konferencja była: Chrystus przychodząc na świat oczyścił różne wymiary człowieczeństwa z grzechu i je uświęcił. Chrystus przyszedł z zamiarem oczyszczenia konkretnej mnie z konkretnego grzechu i oddania Ojcu przemienionej Jego zmartwychwstaniem!

wtorek, 23 lutego 2016

22 lutego 2016 poniedziałek – krótko


J 13, 1-20
Słowo „do końca ich umiłował” jest niewyobrażalne i nie do pojęcia po ludzku. Tak Bóg który jest nieskończony sam w sobie czyni coś „do końca” to nie da się tego  w ogóle pojąć. A Jezus przez miłość do końca staje się zgorszeniem, przez zgodę na miłość do końca jest tym który rodzi się w stajni a umiera na śmietniku, jest tym który przegrywa po ludzku wszystko by w boskim planie zakrólować nad śmiercią, bo po bożemu zwyciężyć. Tego też nie da się po ludzku pojąć.

Ukaż mi Panie Swą twarz, daj mi się poznać – tak go proszę a przecież takiej Miłości nie można dotknąć, spotkanie z nią będzie inne niż cokolwiek w życiu. „Ukaż mi Panie Swą twarz i wszystko co we mnie przemień”

poniedziałek, 22 lutego 2016

Ta sama niedziela – lectio divina


Czytamy Mk 1, 6-11

Jezus jest tym który przychodzi chrzcić Duchem Świętym. Kiedy Jan Chrzciciel mówi że Ten który idzie przed nim będzie chrzcił Duchem to obiecuje pełnię. To obiecuje dojrzałość i to że w Chrystusie będziemy mieli wszystko, że On wszystko chce nam dać, mało tego, On przez sakrament bierzmowania już mi tę pełnię dał, już ją noszę w sobie. Ojciec zaś wypowiadając słowa „to jest mój syn umiłowany” wypowiada je także nade mną, wypowiada je stale i nad każdym. Pełnia życia i miłości stale jest nam ofiarowywana. Czy można było mieć lepszego Boga?

niedziela, 21 lutego 2016

21.02.2016 niedziela,

Konto na Sympatia.pl zostało uruchomione, w dodatku jest tam informacja że jestem niepełnosprawna, informacja jest w trzecim zdaniu opisu… i chyba mi z tym dobrze. Co więcej? Chyba tyle – gadam ze świętym Józefem na ten temat – chociażby o tym że od tygodnia nie wysłałam do nikogo żadnej wiadomości – NIKOGO, ŻADNEJ a przecież nie o tym miał być ten Wielki Post i ten blog. Pewnie, w ten sposób poznaję siebie… i swoje ograniczenia – ale ludzi chciałam poznawać... Cóż, świadomość problemu to pierwszy krok do zmiany.

sobota, 20 lutego 2016

20.02.2016, sobota, bo po przerwie w dodatku tylko Lectio


Łk 9, 28-36

Mam się pytać Chrystusa jaki jest i kim jest, a kiedy mi odpowie pewnie będę jak Piotr pleść o namiotach. Bo kiedy On się pokazuje to nie ma już słów, nie ma jak mówić, nie można… i taki ślad zostaje już na zawsze, ten obraz Boskości Chrystusa musiał zostać w Apostołach, w Piotrze, Jakubie i Janie i być z nimi w wieczerniku i na Golgocie i już na zawsze…

czwartek, 18 lutego 2016

18.02.2016, czwartek, jakoś dziwnie wcześnie, w pakiecie z Lectio Divina


Trochę się czuję w martwym punkcie, bo bym tak chciała już,  ciach ciach i szast prast a tu nic z tego. Nie napisałam jeszcze żadnej wiadomości – zamiast eksperymentu mamy zmagania z niskim poczuciem własnej wartości i niechęcią do zmiany. Ale to też jakaś nauka. Poza tym na mój profil zajrzał Wojtek i to dodatkowo zmusza do myślenia kiedy i jak mówić o niepełnosprawności. Poza tym wciągnęłam oficjalnie do sprawy św. Józefa – zobaczymy co się stanieJ,

Mk 1, 29-39 – mogę się sto tysięcy razy zapytać czemu uzdrowił, czemu dziś nie uzdrawia. Nie o to chodzi – uzdrowienie jest takie jak potrzeba, teściową Piotra weźmie za rękę, innych dotknie, tylko popatrzy, jest inne niż oczekiwania… jest tak jak On chce bo tak jest najlepiej. Tak jest na Jego, a nie moich warunkach…

środa, 17 lutego 2016, przed północą


na temat Łk 9, 28-36

Czytać mogę to tylko w jednym kontekście – podpisano na mnie wyrok śmierci, za grzech jestem winna śmierci. I właśnie w tym przychodzi do mnie Bóg który mówi – tu jest piękny płaszcz, pierścień i sandały, teraz jesteś królewskim dzieckiem. Właściwie Bóg nie przychodzi – On przybiega, rzuca wszystko, nie przejmuje się utratą dostojeństwa – po prostu przybiega.

I jeszcze jedno: myślę że przy tej uczcie wcale nie zaczęła się sielanka, tam zaczęła się przysłowiowa jazda bez trzymanki. Przecież na uczcie to ci bracia ledwo zaczęli się kłócić, co było potem to mogę sobie tylko wyobrażać, pewnie dogadywali sobie jeszcze przez ładnych parę lat… jak  z nawróceniem, ono też nie dzieje się raz a dobrze i nawet jeżeli Ojciec już wyprawił ucztę na moją cześć to i tak jeszcze nieraz będzie trzeba się godzić i zaczynać na nowo

środa, 17 lutego 2016

Ten sam wtorek, chwilę później


Czyli o tym, że blog dostaje dodatkową funkcję – stanie się prawdziwymi notatkami z Wielkiego Postu- refleksją z codziennego lectio divina.

Na dziś J 4, 1-42 czyli spotkanie z Samarytanką.

Pewien kaznodzieja powiedział kiedyś że ta Ewangelia jest trochę jak zaloty więc tym bardziej na początek wstrzeliwuję się w konwencję. Ale dziś dla mnie to jest Ewangelia o prawdzie. Tak naprawdę całe to zdarzenie zmierza do tego że Jezus powie jej prawdę o niej, ale ta prawda ją uzdrowi. Samarytanka chociaż nie była chroma czy niewidoma została uzdrowiona Prawdą i z samego uzdrowienia mogła iść i głosić. Tylko spotkanie z Miłością uzdalnia do głoszenia i oddawania Bogu chwały, a przecież jak wiadomo – po to właśnie jestem i tylko po to zostałam stworzona :) 

16 lutego 2016, wtorek, powoli mam dość tego odpoczywania


Dwie nowości: po pierwsze – założyłam bloga. Skoro już piszę to niech to trafia w czeluści sieci – po pierwsze w razie problemu z komputerem zachowa się jak przysłowiowe zdjęcie z Czarnobyla, po drugie zrobimy eksperyment społeczno – internetowy. O istnieniu bloga nie wie NIKT z moich znajomych (jeszcze nie jestem gotowa na taki ekshibicjonistyczny comming out) ale jest on dostępny w internetach od dzisiejszego popołudnia. Zobaczymy – czy ktoś tu w ogóle trafi, kiedy i czemu.

Skoro blog „jest  a jakoby go nie było” mogę przejść do drugiej, już odnoszącej się do właściwego tematu, nowości. Otóż, proszę Państwa, szanowni Pane ta Panove, znalazłam profil który mi się podoba. Świadomie piszę „profil” a nie „człowiek” bo w profilu, jak na fejsbuku, można sobie wpisać wszystko co dusza zapragnie. Nawet trudno jakoś to uzasadnić, nie wiem od czego się zaczęło ale profil ewidentnie wpadł w oko. Na razie nic poza tym nie zrobiłam w tej sprawie, może zacznę od uderzenia do świętego Jacka, albo chociaż Józefa, bo co niby mam zrobić z tym profilem? Wiadomość napisać?

wtorek, 16 lutego 2016

Bez fajerwerków - ta sama sobota, a w zasadzie niedziela bo już po nieszporach



Konto opłaciłam, profil zaktualizowałam i… nic. Nie pojawiło się 100 powiadomień, nie zalała mnie fala zachwytów i like’ów, nawet żaden desperat nie napisał do mnie z okazji jutrzejszych walentynek. Ale żeby tak nicością nie tchnęło z tego (no właśnie czego? Posta? Wpisu? Pamiętniczka?) to o aktualizacji profilu trzy słowa – zdecydowanie łatwiej było wypełniać profil na Couchsurfingu, może dlatego ten tu przypomina mój profil z Couch’a . Czyli co? Szukam noclegu? Czy faceta podróżnika?

poniedziałek, 15 lutego 2016

brzmi jak plan... sobota po Środzie Popielcowej

Rzucanie na Wielki Post słodyczy, portali społecznościowych  i seriali jest oklepane. Szczerze mówiąc miałam ochotę wziąć się za czytanie Pisma Świętego, maratonik  1200 stron przez 40 dni – pomysł na post wprost od Dominikanów z Ukrainy, w zeszłym roku plan umarł po 2 tygodniach – chyba z braku czasu, a może lenistwa bardziej.

Głupie pomysły należy realizować. Jeżeli coś przychodzi mi do głowy ni z tego ni z owego i brzmi absurdalnie (jak „rzucaj wszystko i jedź do Fastowa” albo „samotny wypad do Kiszyniowa 6 stycznia to świetny pomysł” albo „wybiorę tę wspólnotę co się spotyka w kościele koło dworca”) znaczy trzeba to czym prędzej wprowadzić w życie. Poświęcę 79 zł, odświeżę konto na portalu randkowym dla katolików, zobaczę co się stanie a potem to opiszę – brzmi jak plan, czyż nie?