czwartek, 31 marca 2016

31 marca 2016 - o Babci i byciu odsuniętym przez Boga


Mk 5, 35-43
Perykopę o uzdrowieniu córeczki Jaira znam na pamięć. W dodatku, jak dobrze odkurzyć wspomnienia, wychodzi na to że jest to jedna z pierwszych jakie, dziecięciem będąc, zapamiętałam. Z bardzo prostego powodu, obraz przedstawiający ten cud wisiał u mojej Babci nad łóżkiem i prawdopodobnie (choć tego dosłownie nie pamiętam) musiał być dla Niej okazją do pierwszego opowiadania wnukom o Panu Bogu. To zaś może oznaczać, że Jezus uzdrawiający i czyniący cuda był na początku małej dziecięcej wiary zaś historia o wskrzeszonej dziewczynce była, jak wszystkie Babcine historie, brana bardzo na serio.

Dziś zaś przychodzi to Słowo z… jednym zdaniem – „i wyśmiewali Go”. Wyśmiewam Go, gdy nie wierzę że może działać w moim życiu, że chce mojego dobra, że wie co jest dla mnie najlepsze. Ale On się nie zraża, robi to co ma zrobić. Panie gdy Cię znów będę wyśmiewać to mnie odsuń na bok, jak tamtych domowników, i działaj – tak jak Sam chcesz!

środa, 30 marca 2016

30 marca 2016 – o chodzeniu do Pana bezczelnie

Mk 7, 24-30
Syrofenicjanka jest dla mnie wzorem chodzenia do Pana „na bezczela”. Używam słowa wzorem a nie przykładem całkiem celowo bo… chodzenie do Pana właśnie w taki sposób nie tylko mi się zdarza całkiem często, ale też doświadczam łaski dawanej właśnie w takich momentach. Ma to dużo wspólnego z małym dzieckiem mówiącym „tata daj” i pewnością miłości ale też z gotowością proszenia, gotowością nazywania tego czego chcę i że nie mogę zdobyć tego sama.

Jej wiara to też przypomnienie że nam się miłosierdzie ze sprawiedliwości należy. Że miłosierdzia możemy wołać, pragnąć i nawet z wiarą się o nie wykłócać.

29 marca 2016 –o 200%

Ef 3, 20-21
Gdy czytam że On „mocą działającą w nas może uczynić znacznie więcej niż prosimy czy rozumiemy”, to myślę że – już dokonał i ciągle dokonuje. Że tylko dzięki Niemu dziś jestem tu i taka a nie inna. To dzięki temu że On wysłuchał mojej modlitwy o wyrwanie z rozpaczy i uczynił to z mocą i rozmachem, na który tylko Jego stać, dziś jestem i staram się ogłaszać Jego chwałę. Nie tylko tej jednej modlitwy wysłuchał ale wysłuchuje ciągle i daje na 200 %. I niech to nie będzie jak czcza gadanina – bo naprawdę gdy spojrzę w przeszłość widzę wiele spełnionych przez Niego marzeń i wypełnionych obietnic, widzę też dlaczego one wypełniały się w takich a nie innych okolicznościach.
A On może znacznie więcej…


wtorek, 29 marca 2016

28 marca 2016 – liturgicznie – cały czas mamy zmartwychwstanie



Zasłyszane kiedyś na (dominikańskim) kazaniu – „Spotkanie ze Zmartwychwstałym zawsze pobudza do działania”. On mówi dziś „Idźcie do Galilei”, nie zatrzymujcie, lecz idźcie i głoście. Mówi do Marii Magdaleny „Nie zatrzymuj mnie”. Mówi do mnie „nie zatrzymuj radości dla siebie”. Wie że jestem biedna, słaba i w ogóle kaleka, ale daje Ducha Świętego, nie zabiera tego kim jestem ale daje Ducha Świętego bym mimo wszystko szła i mówiła że On zmartwychwstał i żyje! 

niedziela, 27 marca 2016

27 marca 2016 – Wielkanoc – noc



On żyje! Jest Bogiem który wypełnia swoje obietnice więc wypełnił i tą że zmartwychwstanie! On żyje i tylko w Nim jest nasze życie!

sobota, 26 marca 2016

26 marca 2016 – Wielka Sobota albo problem


Znów mam problem z Wielką Sobotą. Patrząc ze zwykłej ludzkiej perspektywy  – to był dzień jeszcze gorszy niż piątek – wszystko się skończyło, został osądzony umęczony i pogrzebany, skończyły się relacje, marzenia i plany, koniec i pustka, życie już nie będzie takie samo. Taka jest ta Sobota. Trzeba by było przeżyć ją w takiej żałobie jak piątek, w smutku i ciszy.
Ale – może na szczęście – nie umiem tak jej przeżyć. Jeszcze kilka godzin, jeszcze chwila i On przyjdzie, rozerwie kajdany, wyprowadzi z ciemności. Jeszcze chwila, będzie życie w perspektywie Życia, w świadomości że „Zwycięstwo pochłonęło śmierć”, jeszcze chwila i krzyknę: On żyje i wszystko ma sens.
Jeszcze chwilka i ta „popogrzebowa” sobota się skończy! Już będzie „alleluja! On żyje”!

25 marca 2016, Wielki Piątek – o Krzyżu na dworcu


Dzisiaj chciałabym napisać trochę inaczej, nie tylko dlatego że jest Wielki Piątek, ale też z powodu innej niż zwykle dzisiejszej modlitwy. Uczestniczyłam dziś w Misterium Męki Pańskiej, odgrywanym na ulicach Gdańska. Pojmanie, sąd, Droga Krzyżowa i Ukrzyżowanie zostały odegrane przez osiemdziesięciu aktorów i statystów. Ewangeliczne wydarzenia rozgrywały się na trasie od Dworu Artusa, przez Długą, Dworzec Główny aż po krzyż na Górze Gradowej. Za Chrystusem, rzymskimi żołnierzami, faryzeuszami i uczniami szło przez Gdańsk parę tysięcy ludzi.

Dlaczego o tym piszę? Bo dziś tak trafiło do mnie Słowo. Po zmaganiach z czytaniem i rozumieniem Słowa z Wielkiego Tygodnia Ono dziś samo do mnie przyszło i wciągnęło w sam środek wydarzeń, wymagało jasnego wyboru – idziesz czy jesteś gapiem, krzyczysz „uwolnij Barabasza” czy „Nazarejczyk jest niewinny”. Przyszło też na moje codzienne drogi, dosłownie… Kiedy szłam za Nim Rajską, Heweliusza i przez tunel SKM ta myśl mi się jakoś wbiła w serce – że Bóg, ze swoim Krzyżem i swoją miłością tak bardzo się uniża a jednocześnie tak bardzo zależy Mu na byciu z człowiekiem, że upokarza się i schodzi nie tylko w szarość, ale tam gdzie grzech i brud. Z miłości czeka na mnie na moich codziennych drogach.


piątek, 25 marca 2016

24 marca 2016, Wielki Czwartek - o obfitości i o byciu


Doszłam przez Wielki Tydzień do Triduum Paschalnego z jedną tylko myślą – brak słów. Słowa małe, głupie, którymi nic nie da się opisać. Weszłam w najświętszy czas Kościoła, najświętszy czas mojego Pana i nadal nie mam słów ale wiem że chcę przy Nim trwać, tak żeby nie odwrócić się w momencie gdy stanie się za trudno, żeby zostać do końca i jeszcze dłużej.
Dzisiejszy dzień jest dla mnie o obfitości. Chrystus daje mi, daje całemu Kościołowi, Siebie w obfitości, bez przeliczania i odmierzania. Daje siebie tak, żeby być na wyciągnięcie ręki dla każdego kto będzie Go szukać. On mówi dziś „zaspokoję głód Twojego serca, będę przy tobie i w tobie, dam Ci Siebie czyli wszystko”.
Mam Boga, czyli wszystko, na wyciągnięcie ręki, stale, codziennie, kiedy tylko zdecyduję się podejść… to On czeka żebym przyszła.
Błogosławiony, tak dobry że… nie da się już nic powiedzieć – skoro się nie da, to niech się chociaż w sercu śpiewa.

I idźmy dalej, z Nim, w ciemność, by nie Był sam… Idźmy!

środa, 23 marca 2016

23 marca 2016, Wielka Środa, o wychodzeniu w ciemność, cenie niewolnika i pytaniach które czasem powinnam zadać.

Patrzenie na Judasza męczy i boli, zasmuca i dotyka gdzieś w głębiach serca. Jego wyjście w ciemność przeraża a sprzedanie przyjaciela za cenę niewolnika odbiera mowę. „Ile chcecie mi dać żebym wam Go wydał” znaczy że Judasz był gotowy na każdą cenę, na każdy ochłap, byle to uczynić.
Porusza też pytanie „Czy to nie ja Panie” i pewne przeświadczenie że… tak, to mogłem być ja, że bycie przy Jezusie wcale nie spowodowało że zło mnie nie dotyczy, że zły nie będzie mnie kąsał i namawiał do jego spraw.

Ten Wielki Tydzień jest trudny i biedny jednocześnie. Chciałam opowiedzieć o Największej Miłości a zmagam się z małymi i głupimi słowami. Ale jak możesz Panie, to weź, na Twoją chwałę!

wtorek, 22 marca 2016

22 marca 2016, Wielki Wtorek, o otaczaniu chwałą


Najprościej w tym fragmencie uchwycić się chwały. Schować się przed Judaszem, przed Piotrem, przed tym dziwnym poruszeniem i kompletnym niezrozumieniem, pytaniami. Tylko chwałę rozumieć i tylko na nią patrzeć. Nie w noc, nie w ciemność, nie w wątpliwości, tylko w chwałę. W Chrystusa otoczonego chwałą w którym objawia się Ojciec, w Jego królowanie, wspaniałość i świętość. Nawet w perspektywie krzyża, bo krzyż, choć był hańbą też stał się chwalebny gdy Sama Świętość oddawała na nim życie.

Im dalej w Wielki Tydzień tym trudniej o słowa, ale chcę po prostu oddać mu do końca ten drobiazg i głupstwo, wytrwać. Panie pozwól wystać pod krzyżem, nie uciec gdy zabraknie słów.


21 marca 2016 –Wielki Poniedziałek, o cenie perfum i szaleństwie dla Jezusa


J 12, 1-11

Znów chwytam się szczegółu – olejek nardowy - dziś warty kilkaset złotych, wtedy – roczną pensję. Gdyby Judasz się nie oburzył może sytuacja wylewania drogocennego olejku na stopy Jezusa nie zostałaby uwieczniona w Ewangelii. Judaszowi przeszkadza szaleństwo obdarowywania Jezusa, szaleństwo robienia czegoś tylko ze względu na Niego. A mnie przeraża to że czuję że go rozumiem… a przecież nie mogłoby być nic lepszego niż szaleństwo dla Jezusa, niż robienie dla Niego rzeczy po światowemu niezrozumiałych i szalonych. Obym, gdy znów pomyślę o tym że dla Jezusa nie warto być szalonym, dziwnym, nietypowym… obym sobie wtedy przypomniała że jestem w tym jak Judasz…

niedziela, 20 marca 2016

20 marca 2016, Niedziela Palmowa - albo "zaczęły się schody"


... bo tyle by się napisało, namyślało, naanalizowało, bo każdy akapit tych długich czytań jest pełny, jest obfity. I nie ma jak. Nie ma takich słów żebym wam powiedziała co myślałam o rozmowie z Piotrem, o myciu nóg apostołom, o pojmaniu, sądzie i drodze, śmierci, Matce i Józefie z Arymatei. Nie ma takich słów ani nawet takiego obrazu by mówić o Miłości większej niż wszystko.

Niemożliwe, nie da się, więc wyruszę za Nim w ten Tydzień. Choćby się miało to w głowie i w sercu nie pomieścić – idźmy!

sobota, 19 marca 2016

19 marca 2016 – o ostatnim dniu postu i wypełnionych obietnicach


Rz 4, 13-21
Pan Bóg jest tym który wypełnia wszystkie swoje obietnice, ale wszystkie oznacza naprawdę WSZYSTKIE. Czas nawiedzenia zna tylko On i może przyjdzie jak do Abrahama – w momencie gdy już z pozoru wszystko stracone. Gdy będzie już tylko wiara wbrew nadziei, tylko zgoda na to że obietnica się nie wypełnia. I… co najlepsze – wiem to, sprawdziłam, doświadczyłam, jak On odbiera pragnienia a potem przemienia je i wypełnia bardziej niż się spodziewałam, tak gdzieś na 200%. Jednak ciągle się dziwię, niedowierzam, tracę nadzieję. A On się uśmiecha nade mną i daje – najlepiej, więcej niż prosiłam czy rozumiałam!

A poza tym – dziś jest ostatni dzień postu. Dziękuję Panie za wszystkie łaski i Twoje działanie, za to że jest „po Twojemu” i to czego się nie spodziewałam. Dziękuję za bloga – bo to moja bieda i tylko Twoja łaska! Wszechmogący, a pozwala zamykać się w nieudolnym słowie. I oczywiście – jak zechcesz to daj – będę pisać dalej.


18 marca 2016 w pewnym sensie o wszystkim i o tym że Pan Bóg wie

J 13, 31 – 17, 26
Nie mogę napisać nic sensownego. Nie wiem jak bym miała napisać coś o chyba najważniejszych słowach wypowiedzianych przez Chrystusa do uczniów. Nic, milczę.
Tylko jedna myśl dziś mi w duszy gra – to jest modlitwa za cały Kościół, każdego kto wierzy (czy też wątpi), również za mnie.
Prosił Ojca za nami którzyśmy się mu dziś oddawali, prosił konkretnie, bo zna nas po imieniu.


I jeszcze "Stoję dziś, moją duszę Panie Tobie składam" , której tekst jest moim osobistym uznaniem Jezusa Panem i Zbawicielem! 16 maja 2009 Pan sam ją w moim sercu wyśpiewał  i wypełnia swoje Słowo!

czwartek, 17 marca 2016

17 marca 2016 – o zaufaniu


Mk 11, 1-10
Tak może nie powinno być, ale znowu w kilkunastu wersach łapię się jednego zdania, jednej drobnostki. Tym razem widzę „tylko” zaufanie, bezgraniczne, szczere zaufanie do Jezusa. Nauczyciel powiedział „idźcie” to oni poszli. Nie mówili że co to za pomysły, że wstyd, że nie ma pewności. Zaufali i poszli.
A może to Jego spojrzenie budziło taaaakie zaufanie? Może to jak do nich mówił, jaki był… Panie daj się tak poznać by Ci ufać bezgranicznie i daj tak Ci zaufać by Cię poznać do końca!


Tak w ogóle to dziś było o uwielbieniu więc to jest dobry moment by pojawiło się tu Nebo! Amen!

środa, 16 marca 2016

16.03.2016 – albo jak z 21 wersów wyczytać jedno zdanie

 J 3, 1 – 21 a w zasadzie J 3, 7
Trzeba wam się powtórnie narodzić – znów trafiłam, jak parę postów temu, na dawno wypowiedziane, nade mną i wspólnotą, słowa, które są proroctwem. Choć nie wiedziałam o tym, gdy je słyszałam, to dziś wiem – były prorocze i Pan je wypełnia. On wybiera sobie ludzi, to co małe w oczach świata, i pozwala chodzić za Sobą, głosić Swoją chwałę, On stwarza od nowa.

Czytam te słowa i jestem Mu bezbrzeżnie wdzięczna – za Janki, za uzdrowienie, za nowe narodziny, za to że On jest! 

wtorek, 15 marca 2016

15.03.2016 – o patrzeniu i o tym że mam imię



Mk 2, 13-14
Bóg przechodził i ujrzał człowieka, spojrzał na niego i powiedział jedno zdanie. Człowiek wstał i już za Nim szedł. W tym spojrzeniu musiało być po prostu morze miłości i  przebaczenia, musiało być „ta komora celna nie ma znaczenia, całą twoją winę wziąłem na siebie” i pełna akceptacja. Bóg znał człowieka po imieniu, to nie był jeden z wielu tylko ten który miał swoje imię i nazwisko, był jeden i niepowtarzalny.
Bóg przechodzi koło mnie, patrzy a ja zrywam się i idę za Nim. A kiedy przysiadam, postanawiam że dalej nie idę On przychodzi i znowu patrzy. Nie zniechęca się, nawet jeśli ta sytuacja powtarza się codziennie.

Wyobrażam sobie też że Mateusz często wracał myślą do tego spojrzenia, kiedy nie rozumiał tego czego Jezus nauczał, kiedy było mu trudno, wracał jak do pierwszej miłości. Chciałabym umieć tak powracać do Chrystusowego spojrzenia … a ostatecznie, choć to niemożliwe – umieć patrzeć z Taką Miłością!

14.03.2016 – O sercu z kamienia



Słowo dziś jest o tym jak Bóg daje. Daje obficie, to czego naprawdę potrzeba, to o czym On sam wie że będzie najlepszym darem. Ale to co On daje nie jest łatwe. Wyobraziłam sobie co to może znaczyć „zabiorę wam serce kamienne” – wyszło że zabieranie serca musi być ogromnym bólem, musi być wyrwaniem ze mnie tego co uznałam w życiu za najważniejsze a co nie jest Bogiem, musi przemieniać sposób myślenia i patrzenia na świat, musi wreszcie uzdalniać do skakania w przepaść z zaufaniem i wiarą że zostanę złapana. 
Nigdy nie będę gotowa na przyjęcie serca z ciała, nigdy nie będę wystarczająca, a jednak On to ciągle czyni, jest hojny i cierpliwy w działaniu. 

niedziela, 13 marca 2016

12 marca, całkiem nie o tym o co naprawdę mi dziś chodzi

Mt 11,28-30
Przede wszystkim Jezus wcale nie powiedział tutaj że jeśli za Nim pójdę będzie lekko i słodko,  powiedział że mam brać Jego ciężar,  że po prostu doda mi sił jeśli będziemy razem szli,  że mnie ostatecznie nauczy jak nieść to co niosę aż będzie słodka niepowtarzalna radość,  taka gdy się siada po całym dniu drogi.  Panie,  chociaż nie wiem jak to chcę Cię tylko wysławiać!

piątek, 11 marca 2016

11 marca 2016 piątek- inaczej bo w drodze

Łk 15, 22-24
Pierścień i sandały są jak nowe życie,  jak dane z obfitości łaski powtórne zrodzenie w Chrystusie.  Jednocześnie,  jak już tu gdzieś pisałam nowe życie nie oznacza braku trudu. Po powitalnej uczcie na cześć powracającego syna przyszła zwykła codzienność,  może nudna,  może czasem grzeszna. Była jednak przemieniona doświadczeniem miłości Ojca.
Spotkanie z Chrystusem i trwanie w Jego obecności,  doświadczenie doskonałej miłości sprawia że wszystko co jest zostaje przemienione,  na wszystko można patrzeć w świetle łaski.

Tak naprawdę tylko takie życie ma smak a rzeczywistość przemieniona przez Chrystusa ostatecznie skutkuje tym że można już tylko oddawać Mu chwałę!!!

czwartek, 10 marca 2016

10.03.2016 – O Łazarzu

Jezus przychodzi do tego co martwe. Przychodzi po swojemu, przychodzi inaczej niż wszyscy się spodziewali, niż ja się spodziewałam. On przychodzi z nadzieją do tych miejsc. Ale jednocześnie daje obumrzeć, daje spotkać się ze śmiercią, po to by objawiła się Jego moc, żebym mogła z wiarą zawołać „Ja wciąż wierzę że Tyś jest Mesjasz”. 

środa, 9 marca 2016

09.03.2016 - ale że tak o uczniach z Emaus, że w Wielkim Poście...

Łk 24, 13-27
„a myśmy się spodziewali” – kwintesencja moich spotkań ze Zmartwychwstałym. Bo ja się spodziewałam, a to uwolnienia a to wspólnoty, pracy, Ukrainy… ja się spodziewam a On przychodzi Zmartwychwstały i jest dokładnie tak jak potrzeba, jest najlepsza wersja, jest „nieskończenie więcej niż prosimy czy rozumiemy”, jest On sam, żywy, przy łamaniu chleba. Jest tak, że nie mogło być lepiej, właściwe osoby we właściwych miejscach.

Jeszcze Mu nie raz powiem „spodziewałam się”, a On mi odpowie: poczekaj chwilkę, zobacz, za rogiem jest to czego pragniesz, jest najlepsza wersja historii, poczekaj tam jest też twoje zmartwychwstanie! 

wtorek, 8 marca 2016

08.03.2016 – czyli siedemdziesiąt siedem

Mt 18, 21-22
Wyobrażam sobie że święty Piotr mówi: mam pozałatwiane w życiu największe problemy, przebaczyłem krzywdy, nikogo nie chcę zabić w odwecie, czy to wystarczy? Jezus mu odpowiada: przebaczaj codziennie, ciągle, zawsze, co chwilę na nowo, przebaczaj wielkie krzywdy i małe nastąpnięcia na odcisk, nie żyw do nikogo urazy, choćby to był najmniejszy drobiazg, jednaj się i przebaczaj. Czyli to znów, jak w Kazaniu na Górze, rzeczy niemożliwe, niewyobrażalne, takie których „się nie da” zrobić.

Można tylko zapatrzyć się w Jego miłosierne oczy i łaską, Bożą mocą to robić, czy raczej pozwolić by to On działał we mnie. By to On we mnie przebaczał aż siedemdziesiąt siedem razy. 

7 marca 2016 r. - i znowu poniedziałek...

 Mt 5, 21-37
Chrześcijaństwo to zaproszenie do pójścia głębiej, do czynienia więcej, do przenoszenia gór. Każde z przykazań dopowiedzianych, wypełnionych przez Jezusa na górze błogosławieństw jest wezwaniem do niemożliwego, do zrobienia tego co czyni Bóg i kochania jak kocha Bóg. Teraz więc powinnam zrezygnować, od razu odłożyć broń, usiąść i z całą tą wiarą dać sobie spokój. Na szczęście wciąż sobie spokoju nie daję ani ja z Jezusem ani On ze mną, na szczęście On szepcze mi wtedy do ucha „Wystarczy ci Mojej łaski” i sam we mnie przenosi góry.  Panie! Pozwól Cię w tym nieustannie uwielbiać!

niedziela, 6 marca 2016

6.03.2016 - Niedziela Laetare

Mt 5, 3-12
Z „Błogosławieństwami” jest taki problem jak z Hymnem o Miłości – co tu powiedzieć skoro wszystko zostało już powiedziane. Na szczęście Pan sobie z tym radzi i Słowo zawsze może przemawiać na nowo. „Błogosławieni którzy wprowadzają pokój” to dziś nowe wyzwanie. Myślę sobie że ono było blisko mnie w czasie gdy mieszkałam na Ukrainie, w 2014 roku. Wtedy było ono namacalne i dawało się zrozumieć, dawało się spotkać w tych którzy głosili pokój, dobro, światło tam gdzie ich z pozoru nie ma. Widziałam ich i doświadczałam tego że Pan się w nich objawiał, objawiał się i działał pośród niepokojów i rzeczywiście usynawiał kolejne lgnące do Niego dusze.

A dziś? Dziś  to Słowo to wyrzut, a na pewno chociaż mała drzazga, kamyczek w bucie. Czy wprowadzam pokój? W moim domu? Pracy? Odpoczynku? Wspólnocie? Czy w sobie mam pokój? Odpowiedź musi dążyć do ostatecznego tak, stawka bowiem jest bardzo wysoka – to boże synostwo, chyba nie mogło być nic wyżej…

5.03.2016 – po przerwie – czasem jest tak że nie da się zebrać słów

Mt 8, 1-4

To trędowaty mówi do Chrystusa – „możesz mnie uzdrowić”. To on nazywa swoją chorobę i zaprasza do niej Boga z uzdrowieniem. Wejście Boga w moje życie, również uzdrawianie przez Niego zaczyna się od mojej zgody, z poszanowaniem mojej wolności. Ale to również nazwanie po imieniu tego co mi jest i z czym przychodzę. To spojrzenie we własną ciemność. Może się ono odbyć tylko jeżeli będę patrzeć razem z Nim – nie sama. 

czwartek, 3 marca 2016

03.03.2016

Ne 9, 1-37

Nie wiem jak ten tekst skomentować… a raczej wolę nie myśleć o tym żeby go komentować bo w nim jest wiele prawdy o mnie… bardzo wiele! Strach trochę ją tak otwarcie wypowiadać. Więc zmilczę – to o Panu i o mnie. Po prostu.

środa, 2 marca 2016

2 marca 2016, w sensie że już środa, i kiedy to się stało???

Łk 7, 36-50
To Słowo obezwładnia, wbija w ziemię – darowano mi wyrok śmierci! To jest fakt. Żyję z łaski a jest to Boża łaska. Tylko czy ja tyle miłuję?
A z drugiej strony jest ten który nawet wody do obmycia nóg Mu nie podał… któremu On spowszedniał, był jednym z wielu…
Wolę żyć nieustannie ze świadomością wyroku śmierci nad głową niż żeby mi Chrystus spowszedniał!!!

wtorek, 1 marca 2016

1 marca 2016, wtorek


Lectio Divina,  Iz 61, 1-4

Te słowa dotyczą Jezusa, to On jest posłany „aby pocieszyć zasmuconych i tych co płaczą na Syjonie”, to on opatruje rany i podnosi na duchu, wyzwala i ogłasza rok łaski. Ale… czyż i mnie Pan nie posłał ze swoim słowem, z poleceniem głoszenia i dawania świadectwa… a jeśli mnie posłał to mogę zapytać: czy ogłaszam? czy pocieszam? Czy rozdaję olejek radości? Jeśli zaś Pan mnie posłał znaczy że Duch Jego nade mną, że On już mi wszystko dał i do wszystkiego uzdolnił – trzeba tylko wyruszyć!