sobota, 26 marca 2016

25 marca 2016, Wielki Piątek – o Krzyżu na dworcu


Dzisiaj chciałabym napisać trochę inaczej, nie tylko dlatego że jest Wielki Piątek, ale też z powodu innej niż zwykle dzisiejszej modlitwy. Uczestniczyłam dziś w Misterium Męki Pańskiej, odgrywanym na ulicach Gdańska. Pojmanie, sąd, Droga Krzyżowa i Ukrzyżowanie zostały odegrane przez osiemdziesięciu aktorów i statystów. Ewangeliczne wydarzenia rozgrywały się na trasie od Dworu Artusa, przez Długą, Dworzec Główny aż po krzyż na Górze Gradowej. Za Chrystusem, rzymskimi żołnierzami, faryzeuszami i uczniami szło przez Gdańsk parę tysięcy ludzi.

Dlaczego o tym piszę? Bo dziś tak trafiło do mnie Słowo. Po zmaganiach z czytaniem i rozumieniem Słowa z Wielkiego Tygodnia Ono dziś samo do mnie przyszło i wciągnęło w sam środek wydarzeń, wymagało jasnego wyboru – idziesz czy jesteś gapiem, krzyczysz „uwolnij Barabasza” czy „Nazarejczyk jest niewinny”. Przyszło też na moje codzienne drogi, dosłownie… Kiedy szłam za Nim Rajską, Heweliusza i przez tunel SKM ta myśl mi się jakoś wbiła w serce – że Bóg, ze swoim Krzyżem i swoją miłością tak bardzo się uniża a jednocześnie tak bardzo zależy Mu na byciu z człowiekiem, że upokarza się i schodzi nie tylko w szarość, ale tam gdzie grzech i brud. Z miłości czeka na mnie na moich codziennych drogach.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz