Dzisiaj chciałabym napisać trochę inaczej, nie tylko dlatego
że jest Wielki Piątek, ale też z powodu innej niż zwykle dzisiejszej modlitwy. Uczestniczyłam
dziś w Misterium Męki Pańskiej, odgrywanym na ulicach Gdańska. Pojmanie, sąd,
Droga Krzyżowa i Ukrzyżowanie zostały odegrane przez osiemdziesięciu aktorów i
statystów. Ewangeliczne wydarzenia rozgrywały się na trasie od Dworu Artusa,
przez Długą, Dworzec Główny aż po krzyż na Górze Gradowej. Za Chrystusem,
rzymskimi żołnierzami, faryzeuszami i uczniami szło przez Gdańsk parę tysięcy
ludzi.
Dlaczego o tym piszę? Bo dziś tak trafiło do mnie Słowo. Po
zmaganiach z czytaniem i rozumieniem Słowa z Wielkiego Tygodnia Ono dziś samo do
mnie przyszło i wciągnęło w sam środek wydarzeń, wymagało jasnego wyboru –
idziesz czy jesteś gapiem, krzyczysz „uwolnij Barabasza” czy „Nazarejczyk jest niewinny”.
Przyszło też na moje codzienne drogi, dosłownie… Kiedy szłam za Nim Rajską,
Heweliusza i przez tunel SKM ta myśl mi się jakoś wbiła w serce – że Bóg, ze
swoim Krzyżem i swoją miłością tak bardzo się uniża a jednocześnie tak bardzo zależy
Mu na byciu z człowiekiem, że upokarza się i schodzi nie tylko w szarość, ale
tam gdzie grzech i brud. Z miłości czeka na mnie na moich codziennych drogach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz