Mk 7, 24-30
Syrofenicjanka
jest dla mnie wzorem chodzenia do Pana „na bezczela”. Używam słowa wzorem a nie
przykładem całkiem celowo bo… chodzenie do Pana właśnie w taki sposób nie tylko
mi się zdarza całkiem często, ale też doświadczam łaski dawanej właśnie w takich
momentach. Ma to dużo wspólnego z małym dzieckiem mówiącym „tata daj” i
pewnością miłości ale też z gotowością proszenia, gotowością nazywania tego
czego chcę i że nie mogę zdobyć tego sama.
Jej wiara to
też przypomnienie że nam się miłosierdzie ze sprawiedliwości należy. Że miłosierdzia
możemy wołać, pragnąć i nawet z wiarą się o nie wykłócać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz