piątek, 25 marca 2016

24 marca 2016, Wielki Czwartek - o obfitości i o byciu


Doszłam przez Wielki Tydzień do Triduum Paschalnego z jedną tylko myślą – brak słów. Słowa małe, głupie, którymi nic nie da się opisać. Weszłam w najświętszy czas Kościoła, najświętszy czas mojego Pana i nadal nie mam słów ale wiem że chcę przy Nim trwać, tak żeby nie odwrócić się w momencie gdy stanie się za trudno, żeby zostać do końca i jeszcze dłużej.
Dzisiejszy dzień jest dla mnie o obfitości. Chrystus daje mi, daje całemu Kościołowi, Siebie w obfitości, bez przeliczania i odmierzania. Daje siebie tak, żeby być na wyciągnięcie ręki dla każdego kto będzie Go szukać. On mówi dziś „zaspokoję głód Twojego serca, będę przy tobie i w tobie, dam Ci Siebie czyli wszystko”.
Mam Boga, czyli wszystko, na wyciągnięcie ręki, stale, codziennie, kiedy tylko zdecyduję się podejść… to On czeka żebym przyszła.
Błogosławiony, tak dobry że… nie da się już nic powiedzieć – skoro się nie da, to niech się chociaż w sercu śpiewa.

I idźmy dalej, z Nim, w ciemność, by nie Był sam… Idźmy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz