piątek, 29 kwietnia 2016

29 kwietnia 2016 - o tym że jeszcze chwilę

J, 1,1-2
Czytanie po pół roku stało się ekstremalnie trudne, pisanie,po dwóch i pół miesiąca jest jak mielenie ciągle tych samych treści, tymi samymi słowami. Kiedy czytam słowo o Słowie, które znam na pamięć i które przez to sprawia wrażenie, że nic już nie może mi powiedzieć to z samego tego faktu czuję zmęczenie. Na szczęście Pan jest większy od mojego zmęczenia i mówi. Mówi że był przy mnie od zawsze i wszystko sprawił, że tylko w Nim mam moc na tyle by składać te słowa, że On wszystko przewidział, wybrał i powołał. Że tylko w Nim życie i szczęście.
Chrystus jest Tym który wszystko wypełnił, posyła Ducha w którym wszystko mogę i wszystko jest po Jego myśli. Tylko On napełnia i daje WSZYSTKO. Wierzę że przyjdzie, że znów będę cała w Nim zanurzona. Pomimo zmęczenia tak czekam. Jeszcze krótką chwilę...

czwartek, 28 kwietnia 2016

28 kwietnia 2016 - o przychodzeniu Pana do konkretów


Rdz 2, 15-17
Boję się wielkich słów ale… Pan dotyka na modlitwie, przychodzi z konkretem, z szumem wichru, z porywem. I daje znacznie więcej niż proszę czy rozumiem. Pan wyrywa z grzechu bo chce całej duszy, bo chce być PANEM całej duszy.
Dotyk Pana, wezwanie do natychmiastowego zerwania z konkretnym grzechem, przypomina też jeszcze jedną prawdę. Sama nic nie mogę uczynić żeby z grzechem wygrać. Tylko w Bogu mogę zobaczyć prawdę o sobie i prawdę wybrać. A jednocześnie tylko w Bogu ona mnie nie przerazi, będzie życiodajna!
Fakt, że Pan przychodzi do mnie dziś z konkretnym nakazem, ma jeszcze jeden wymiar – jest przypomnieniem że wszystko co robię ma znaczenie, że małe zło, niewierność w drobiazgu, ma znaczenie w oddalaniu się od Pana i Go konkretnie rani.

Otrzymałam tę sytuację więc mogę za nią tylko dziękować i chwalić Pana

środa, 27 kwietnia 2016

27 kwietnia 2016 –nic, posucha, pustka i tym podobne


Rdz 1, 1-2
Przeżywam przesyt i pustynie jednocześnie. W nadmiarze słów i myśli, niespodziewanie zakradła się do mnie pustka. I tak sobie żyjemy… Chyba mi nawet nie przeszkadza.

Myślę że czekam na to by moją pustynię wypełnił Duch! Nie chcę jeszcze myśleć co się wówczas stanie, ale myślę że już Go chcę i pragnę, ciągle więcej i więcej! Jest pustka więc ma miejsce by je wypełnić!

niedziela, 24 kwietnia 2016

24 kwietnia 2016 - o wracaniu


Wracam. Uparcie, z zaciśniętym zębem, ale jednak wracam. O tym mi dziś mówi Słowo… o tym jaki jest mój grzech, jaka moja osobista słabość. Dziś mnie, tak jak obiecał, przekonuje gdzie leży moja słabość.

Dlatego właśnie postanawiam tu wytrwać, nawet jeśli jednym słowem, jedną kropką dziennie. Błogosławić i uwielbiać!

niedziela, 17 kwietnia 2016

16 kwietnia 2016,



Trudno czytać to Słowo, „trudna jest ta mowa”. Staram się głową ogarnąć to co nieogarnialne, może nawet plotę jak to się apostołom zdarzało. I nie rozumiem. Tylko proszę ukaż mi swą Twarz!!!

czwartek, 14 kwietnia 2016

14 kwietnia 2016, albo „Internecie i wszyscy którzy to czytacie!”

Dz 2, 14-24
Dwie myśli mam z tego Słowa. Po pierwsze jest bieda. Jest bieda i siedzę w swoim wieczerniku. Znowu. Jest trochę tak jak z Nimi. Spotkałam Jezusa, widziałam Go Zmartwychwstałego… i nic. I sama z siebie nic z tym nie zrobię. Chciałabym już tak Go pragnąć żeby ta pustka wołała we mnie, żeby już było miejsce TYLKO dla Niego!

Jeszcze jedno: „Mężowie Judejczycy” – tak krzyczy  Piotr, tak głosi Tego, którego spotkał. Nie trochę, nie szeptem, półgębkiem – tylko z mocą i odwagą. To tak jakby wyjść z ukrycia i powiedzieć „Internecie i wszyscy którzy to czytacie! On żyje i zwyciężył śmierć”! 

wtorek, 12 kwietnia 2016

12 kwietnia 2016 - o tym że mi się dziś nie chce


Łk 1, 26-38
Nie mam dziś siły ani do Seminarium ani do tego bloga, ani do modlitwy! Bo o czym dziś mi mówi Słowo? O tym że gdy Duch Święty przychodzi pobudza do działania, pobudza do służby, że Jego nie da się zatrzymać dla siebie. Dlatego właśnie powinnam o Niego wołać i Go pragnąć, tylko że naprawdę nie mam sił. Siadam do modlitwy i nawet nie umiem Go zawołać.

Na szczęście to do Niego należy ostatnie słowo. Duchu przyjdź i we mnie zamieszkaj, przyjdź i poprowadź mnie w moje góry. Już jedno moje Ain Karin odkryłam (tak tak, „rzucaj wszystko i jedź do Fastowa”) ale jeśli gdzieś mam się udać z pośpiechem to mnie poślij.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

11 kwietnia 2016, o byciu wypełnionym jak Wieczernik

Dz 2, 1-14
Gdy to czytam myślę tylko że pomimo że znam ten fragment prawie na pamięć, wysłuchałam nie jednego kazania i konferencji na jego temat to… nic nie umiem o nim powiedzieć oprócz jednego. Przeżyłam przyjście Ducha Świętego, przeżyłam moją pięćdziesiątnicę i po niej już nic nie było takie samo. I jeszcze że On przychodzi wtedy kiedy sam chce, wtedy gdy się Go nie spodziewam i daje to co sam chce.

Wspominając, rozpamiętując, tamten czas znów proszę: wypełniaj nas jak wypełniałeś Wieczernik!

piątek, 8 kwietnia 2016

8 kwietnia 2016


Gdy piszę w zmęczeniu robi się miałko i jeszcze słabiej niż zwykle
Więc w ramach podtrzymywania nawyku – piszę że milczę

We wszystkim zaś chwała Boża niech będzie najważniejsza!

czwartek, 7 kwietnia 2016

7 kwietnia 2016, wpis biedny, pustynny


Wj 16, 1-35

„Jak długo jeszcze będziecie się wzbraniali zachowywać moje nakazy i moje prawa?” pyta się mnie dziś Pan. On wie co jest dobre, On zna moje serce, On ma doskonały plan. Tylko że świat mówi że to nie prawda, że niemożliwe, nieporozumienie. Chciałabym słuchać Jego a nie świata, ale może do tego trzeba, jak Izraelowi, czterdziestu lat chodzenia w kółko po pustyni?

6 kwietnia 2016, pamięć o cudach

Wj 14, 5-14

Mam wrażenie że wielkie znaki od Pana to takie trochę ubezpieczenie na przyszłość.  Izraelici po tym wydarzeniu pewnie nie raz mówili „niemożliwe? Rozstąpienie morza było możliwe dla Pana to znaczy że On może wszystko”. On składa w moim sercu pamięć o swoich cudach. Żebym mogła, gdy zabraknie nadziei, albo sił, albo będzie bardzo ciężko, wspomnieć i powiedzieć „Czyż Wszechmogący, który mnie przeprowadził przez Morze Czerwone miałby nie uczynić kolejnych rzeczy niemożliwych?”

środa, 6 kwietnia 2016

4 kwietnia 2016 - o tym że Bóg stawia warunki

Wj 12, 21-28

Tak jak dla Izraela Pan ma Ziemię Obiecaną, tak dla mnie ma znacznie więcej niż proszę czy rozumiem. Żeby wyruszyć ku wolności Izrael musiał spełnić jeden warunek - zaufać, tak bardzo by robić to czego nie rozumiał i jednocześnie wierzyć że Pan dotrzyma słowa, dotknie Egipt kolejną karą. Żeby mogła dokonać się moja pięćdziesiątnica musiałam chociaż trochę Bogu zaufać i zdecydować się na to że pozwolę mu działać na Jego warunkach. Nawet wtedy gdy ich zupełnie nie rozumiałam. 

niedziela, 3 kwietnia 2016

3 kwietnia 2016, Niedziela Miłosierdzia

 Wj 2, 23- 3,6
Najważniejsze co widzę w dzisiejszym Słowie to wierność Boga i to że wysłuchuje. Jak to już kiedyś pisałam wysłuchuje z rozmachem. Bo jak inaczej nazwać: rozstąpienie morza, wodę wybijającą ze skały, karmienie spadającym z nieba pokarmem a wreszcie Ziemię Obiecaną. Ale jednocześnie Bóg wysłuchuje na Swoich warunkach, objawia się tym komu sam chce i jak chce. Ponoć Mojżesz się jąkał, był mordercą, co by nie mówić, i obcym wśród swoich – ale to jemu objawił się Jahwe, bo taki był Jego plan i wiedział że tak jest najlepiej.

A dziś jest Niedziela Miłosierdzia, wielbiąc Jego miłosierdzie wstawiam więc coś co jest namacalnym przykładem tego o czym jest powyżej, ale to już historia na osobny wpis.

2 kwietnia 2016 – o tym że czasem każdy jest faraonem

Wkraczam w Lectio Divina w nowy rozdział – będzie, przynajmniej trochę, księga Wyjścia a dla mnie znów powrót do słów, które, dzięki temu że są Mojżeszowe, wspólnotowe, są trochę jak to wspomnienie pierwszej miłości, jak nowe, świeże spojrzenie na mojego Pana.
Dziś jest o tym że kiedy robię coś dobrego dla innych i siebie, na około pojawiają się tacy faraonowie (pardon – władczy Egiptu) i zaczynają atakować i powstrzymywać, krytykować i wyśmiewać, byle tylko nie działo się jakieś dobro. Najgorsze zaś jest to, że, pomimo że o tym wiem, to często ich nie rozpoznaję. wydaje mi się wówczas że to moi przyjaciele, że mają rację i krytykują z życzliwości. Na koniec tylko wychodzi na jaw że to pokusy, którym trzeba zdecydowanie stawiać czoła.
Mam takich faraonów koło siebie, tych którzy zrobią wszystko by zniweczyć dobro. Boję się że i ja mogę być dla kogoś takim niszczycielem dobra, szczególnie że mogę być nim niejako „nie chcący”.