niedziela, 3 kwietnia 2016

2 kwietnia 2016 – o tym że czasem każdy jest faraonem

Wkraczam w Lectio Divina w nowy rozdział – będzie, przynajmniej trochę, księga Wyjścia a dla mnie znów powrót do słów, które, dzięki temu że są Mojżeszowe, wspólnotowe, są trochę jak to wspomnienie pierwszej miłości, jak nowe, świeże spojrzenie na mojego Pana.
Dziś jest o tym że kiedy robię coś dobrego dla innych i siebie, na około pojawiają się tacy faraonowie (pardon – władczy Egiptu) i zaczynają atakować i powstrzymywać, krytykować i wyśmiewać, byle tylko nie działo się jakieś dobro. Najgorsze zaś jest to, że, pomimo że o tym wiem, to często ich nie rozpoznaję. wydaje mi się wówczas że to moi przyjaciele, że mają rację i krytykują z życzliwości. Na koniec tylko wychodzi na jaw że to pokusy, którym trzeba zdecydowanie stawiać czoła.
Mam takich faraonów koło siebie, tych którzy zrobią wszystko by zniweczyć dobro. Boję się że i ja mogę być dla kogoś takim niszczycielem dobra, szczególnie że mogę być nim niejako „nie chcący”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz