Mt 5, 3-12
Z „Błogosławieństwami”
jest taki problem jak z Hymnem o Miłości – co tu powiedzieć skoro wszystko
zostało już powiedziane. Na szczęście Pan sobie z tym radzi i Słowo zawsze może
przemawiać na nowo. „Błogosławieni którzy wprowadzają pokój” to dziś nowe
wyzwanie. Myślę sobie że ono było blisko mnie w czasie gdy mieszkałam na
Ukrainie, w 2014 roku. Wtedy było ono namacalne i dawało się zrozumieć, dawało
się spotkać w tych którzy głosili pokój, dobro, światło tam gdzie ich z pozoru
nie ma. Widziałam ich i doświadczałam tego że Pan się w nich objawiał, objawiał
się i działał pośród niepokojów i rzeczywiście usynawiał kolejne lgnące do Niego
dusze.
A dziś?
Dziś to Słowo to wyrzut, a na pewno chociaż
mała drzazga, kamyczek w bucie. Czy wprowadzam pokój? W moim domu? Pracy? Odpoczynku?
Wspólnocie? Czy w sobie mam pokój? Odpowiedź musi dążyć do ostatecznego tak,
stawka bowiem jest bardzo wysoka – to boże synostwo, chyba nie mogło być nic
wyżej…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz